Słowo na czwartek. O Dulskich.
My little pony. 100% H&M free.





Zacznę od demitologizacji – bo mam wrażenie, że paru osobom, które zaglądają na mojego bloga wydaje się, że ja głośno wyrażam bunt przeciwko wszystkiemu, co masowe i jestem wrogiem lansu. A niech mnie buk broni, jak mawia Kominek. Dobry lans nie jest zły, a jak już wspominałam w ostatnim poście, jestem zwierzęciem stadnym i masowym. Imprezy masowe lubię zatem bardzo, a jeśli jeszcze gdzieś tam są ciuchy, to wiadomo, że przynajmniej rozważę wciśnięcie się na takie party. A tym konkretnym przypadku, przyznaję, nie bez znaczenia była obecność Mikołaja Komara z KMaga, który jest zaiste efektownym młodym człowiekiem i miło zawiesić na nim oko, podobnie jak na styliście fryzur Łukaszu Mazolewskim, który (w przeciwieństwie do Komara i Gabrieli Michalczuk – managerki duetu Paprocki&Brzozowski) nie był specjalnie wygadany podczas panelu dyskusyjnego. Był natomiast niezwykle dekoracyjny. Reasumując – była impreza, alkohol, ciuchy i było na czym zawiesić oko. Muszę wyjaśniać więcej?


Po kolei. MOVE Showroom to impreza łącząca możliwość zakupu ciuchów od niszowych, młodych projektantów, panel dyskusyjny oraz bajeranckie drinki. Szłam tam z ostrym postanowieniem wstrzymania się od spożycia, co nie było specjalnie trudne – nawet jak na warunki krakowskie piwo za 13zł nie jest bynajmniej okazją cenową. A już 5 takich piw przekracza koszt naprawdę fajnej kopertówki od Jacoba Habera (do dzisiaj nie jestem pewna, jak to się stało, że wyszłam z Baroque, nie kupując jej)!

Wybraliśmy się do Baroque przepełnieni chęcią poocierania się o świat mody, poznania fajnych ludzi i podłapania kontaktów na przyszłość. I ten plan zrealizowaliśmy z PawłemAlex w 100%. Poniżej zdjęcia z imprezy – nie posiadamy niestety zdjęć z after party, bo upodliliśmy się gdzie indziej, we własnym zakresie. Zachęcam wszystkich do udziału w kolejnej odsłonie MOVE Showroom!


*zdjęcia z showroomu: Paweł Herman Photography.

spodnie 7/8 Litfashion, dostępne także w wersji czarnej – trafiły na moją listę must have
koszulki Widzi Misie by MC Silk
koszulki Widzi Misie – można zamawiać przez stronę internetową lub bezpośrednio u mnie 🙂
Jacob Haber – wisiałam nad tymi kopertówkami dobre pół godziny, nie mogąc zdecydować się na kolor, w końcu nie kupiłam żadnej. Teraz żałuję.
kolory fluo w natarciu (ja wiem, że na zdjęciu nie wyszło bardzo fluo, musicie mi uwierzyć na słowo)
Click Fashion
Pyza na polskich dróżkach z miną „na debila” – za to w totalnie genialnej kurtce projektu  Łukasza Stachowicza, którą zakupię jak tylko  znajdę jakąś niepotrzebną gotówkę. A zresztą, co mi tam, przecież jeść nie muszę.

Łukasz Stachowicz we własnej osobie z jeszcze bardziej genialną kurtką (czy też płaszczem) własnego projektu, uszytą z – uwaga – żagla! Zapięcia to oryginalne mocowania żagla – kurtka jest totalnie niesamowita, w środku ma podszewkę nadrukowaną w bajeranckie rybki. Brałabym!

Alex w panterkach z TopShopu prezentuje: fajna koszula Polygon (IdeaFix)
te boskie kopertówki Me&Bags podbiły moje serce!
prototyp męskiej torby Me&Bags – Paweł oszalał na jej punkcie; w środku mieści się bez problemu laptop, z przodu ozdobiona włosiem jakiegoś zwierza; cudowna!
torby Me&Bags – razem z Alex dostałyśmy radosnego oczopląsu i wzrokiem spaniela wodziłyśmy od jednej do drugiej; ostatecznie stanęło na tym, że chciałabym mieć minimum 5 z nich
projektantka biżuterii Karina Krølak i jej prace
Paweł w niesamowitym naszyjniku – brodzie od Kariny Krølak i ja z miną, która niewątpliwie coś wyraża, ale nawet nie chcę zastanawiać się, co to jest.
panel dyskusyjny
Mamy na sobie: Paweł – koszula New Yorker, którą kupiłam za 9,90zł na dziale męskim z myślą o sobie, jednak przeceniłam szerokość swoich ramion; Alex – sukienka TopShop, ja – sukienka Atmosphere, kupiona parę dobrych lat temu w Primarku (tak, MAM parę rzeczy z sieciówek) za szaloną ceną 10 funtów (i to nie była wyprzedaż); różowość mojej grzywki sponsorowana przez cienie do powiek Sleek (paleta Acid).

Co nas urzekło:
– przesympatyczny kontakt z organizatorami imprezy, agencją PR HouseBrand, do których napisałam w sprawie wejściówek – dziękujemy!
Łukasz Stachowicz i jego nieziemska kolekcja Robinson (zdjęcia pochodzą z fan page’a Łukasza). Więcej zdjęć (także poprzednich kolekcji) znajdziecie na stronie internetowej.



– ręcznie szyte torebki Me&Bags – absolutnie cudowne; wysokiej jakości skóry naturalne, świetne wykonanie, dobry design – naprawdę nie miałam ochoty wypuszczać ich z rąk…boska kopertówko – będziesz moja!

boska kopertówka Me&Bags
– naszyjnik – broda od Kariny Krølak: wykonany z takich jakby kabelków, budził mroczne, niepokojące i lekko psychodeliczne skojarzenia; czyli takie, jakie lubimy najbardziej! Więcej projektów Kariny (wszystkie zdjęcia pochodzą z fan page’a projektantki):

– tuniki z wykrzyknikiem od Zemełki i Pirowskiej – uwielbiam ich projekty, odkąd Styledigger pokazała się w swetrze, którzy od nich otrzymała. Zdjęcia pochodzą ze strony internetowej projektantek).


– białe koktajlowe sukienki Wojtka Haratyka, na punkcie których odjechała Alex; mnie wpadła w oko pelerynka w kolorze wielbłąda, krótka czarna kurteczka z piórek i limonkowe spodnie; ubrania Wojtka można kupić w Idea Fix, ale chyba tylko w stacjonarnym sklepie, bo na stronie – cisza.

co nas nie zachwyciło:
– niewielka przestrzeń – chwilami trzeba się było przepychać do wieszaków, podczas panelu dyskusyjnego brakowało nie tylko miejsc siedzących, ale i miejsca w sali; wydaje mi się, że tego typu imprezy lepiej organizować w wynajętym specjalnie przestronnym pomieszczeniu, gdzie bez problemu zmieści się także bar i DJ-ka, a nie w lanserskim klubie…ale może się mylę – impreza dzięki swojej lokalizacji stała się na pewno bardziej stylowa, ale warunki średnio sprzyjały robieniu zakupów
– piwo po 13zł, które odebrało nam chęć na after w Baroque i sprawiło, że musieliśmy upodlić się na własną rękę, co też uczyniliśmy
– podejście do życia niektórych projektantów, którzy na pytanie „gdzie można kupić Twoje rzeczy?” potrafili odpowiedzieć „yyy, no w sumie teraz to nie można”; ludzie, seriously? Spodobało nam się wiele rzeczy, ale okazuje się, że w praktyce kupienie ich może nie być takie proste…pomijam kwestię braku wizytówek, ale czy naprawdę projektant, który chce sprzedać swoje ubrania, może pozwolić sobie na brak strony internetowej, fan page’a na FB i porządnego lookbooka? Nie są to rzeczy wymagające nie wiadomo jakich zdolności oraz nakładów finansowych – prostą stronę internetową lub sklep jest w stanie stworzyć nawet laik, a nie chce mi się wierzyć, że nawet kompletnie początkujący projektant nie ma znajomego fotografa i zaprzyjaźnionej modelki, którzy w zamian za flaszkę albo fajny ciuch zgodzą się zrobić zdjęcia ubrań.

Czyli, zmierzając ku podsumowaniu – impreza bardzo fajna, tylko miejsce mogłoby być bardziej dostosowane, a wielu projektantów mocno zaniedbuje marketingową stronę swojej działalności. Nie zmienia to faktu, że naprawdę warto wybrać się na kolejną edycję MOVE Showroom i rozejrzeć się za ciuchami – ceny ubrań i dodatków wahają się od kilkudziesięciu złotych (za np. kopertówkę Jacoba Habera) do ok. 1500zł za sukienkę Wojtka Haratyka. Większość rzeczy, jak chociażby projekty LitFashion czy Łukasza Stachowicza mają ceny porównywalne lub nawet niższe w stosunku do tych, które woła sobie Zara za masowe chińskie produkty. Wiem, że pewnie nudzi Was już ta moja nagonka na Zarę i H&M, ale naprawdę jestem zdania, że warto wspierać niezależne marki zamiast dofinansowywać wielkie korporacje produkujące ubrania dzięki niewolniczej pracy. 

Ale jeśli już decydujecie się karmić korporacyjnego potwora, nie narzekajcie, proszę, na to, że w kraju źle, że nie ma nic w sklepach, że bieda, że zaścianek i że wielka moda nas omija. I weźcie pod uwagę fakt, że H&M może pozwolić sobie na wyprzedawanie sukienek po sezonie po 20zł od sztuki tylko z jednego powodu – bo z punktu widzenia ekonomii nie są one warte nawet tyle. Wbrew pozorom, dookoła powstaje dużo fajnych rzeczy – trzeba się nimi po prostu zainteresować. To powiedziawszy, przestaję jeść, aby móc kupić sobie w lecie jakieś fajne coś od Łukasza Stachowicza. Peace!


Na zakończenie – MUSICIE to zobaczyć. Najlepiej na pełnym ekranie – warto:


Słowo na czwartek. O Dulskich.
My little pony. 100% H&M free.