Jak zostać wyrzutkiem o dziwnych włosach - instruktaż
Lifestyle na przednówku

Popełniłam kiedyś tekst na temat steampunku, który cieszył się sporym zainteresowaniem i należał do tych, po których dostałam parę maili. Obiecałam wtedy, że jeszcze wrócę do tematu – i oto wracam. Nie wiem, czy w tej chwili mogę dodać coś z teorii, ale na pewno mam parę nowych rzeczy związanych z tematem, którymi chciałabym się z Wami podzielić. Na pewno będę sprawdzać kolejne pozycje, więc – fani steampunku – stay tuned!


MUZYKA


1. Lovett – „Eye of the Storm”. 

Niesamowity teledysk do przyjemnego, łagodnego kawałka, który nie powinien nikomu działać na nerwy. Mnie się podoba, ale ja mam sentyment do takich ballad. Klip obejrzyjcie oczywiście w jakości HD, bo nie po to się ludzie męczą z robieniem ładnych rzeczy, że odbierać im wartość niską rozdzielczością. Tutaj możecie zobaczyć video „behind the scenes”. Jeśli interesuje Was Lovett, na ich kanale na Vimeo znajdziecie jeszcze jeden klip, a właściwie krótkometrażowy film – „Ghost of old highways” – tematyka i sposób wykonania są całkowicie inne, ale równie mocno polecam, to naprawdę kawał dobrej roboty.




FILM


1. Laputa – podniebny zamek (reż. Hayao Miyazaki)

Na punkcie Miyazakiego szaleję tak naprawdę dopiero od czasów niesamowitego „Spirited away”. „Księżniczka Mononoke” była, jak na mój gust, zbyt patetyczna i nieco nachalna w swoim pro-eko przesłaniu. A może to po prostu ja obejrzałam ją za wcześnie? Tak czy inaczej, dopiero niedawno zaczęłam nadrabiać starsze wiekiem pozycje studia Ghibli i „Laputa” poszła na pierwszy ogień. Film jest adaptacją książki o tym samym tytule (przynajmniej po angielsku, bo przecież tłumacz umarłby ze zgryzoty, gdyby przetłumaczył dosłownie „zamek w chmurach”) autorstwa Diany Wynne Jones – jeśli oglądaliście „Ruchomy zamek Hauru„, powinniście wiedzieć, że jest on oparty na pierwszej części tej samej serii („Laputa” – na drugiej). Obydwie historie rozgrywają się w tym samym universum, ale nie są ze sobą fabularnie związane (przynajmniej w wersji filmowej) [errata: oczywiście strzeliłam ogromną głupotę – „Laputa” nie jest oparta na powieści DWJ, a nawiązuje do „Podróży Guliwera” Swifta]. Osobiście zdecydowanie wolę „Hauru”, ale może być to kwestia mojego umiłowania do nowoczesnej grafiki – oglądając „Laputę” widzę po prostu, że produkcja ta, chociaż naprawdę świetnie wykonana, ma już swoje lata. Wydaje mi się także, że jest po prostu skierowana do trochę młodszego widza; nie służy filmowi także to, że był produkowany z myślą o rynku amerykańskim – opisana poniżej „Nausicaa” wypada na tle „Laputy” zdecydowanie poważniej i mądrzej, jakby nastawiając się z góry na bystrzejszego odbiorcę.
Nie sprawia to jednak, że „Laputa” jest filmem kiepskim – bynajmniej. To kawał świetnego kina, które jest idealnym rozwiązaniem problemu „co zrobić dzieckiem (albo ze sobą) w deszczowy wieczór”. Motywy steampunkowe pojawiają się tu i ówdzie, ale jest to raczej nawiązanie do konwencji niż skorzystanie z niej w pełni – zauważamy je głównie w rysunkach latających maszyn oraz robotów. Sama Laputa jest miejscem niesamowitym – z pozoru jedynie opartym na magii, w rzeczywistości wykorzystującym tajemnicze, pożądane przez wszystkich źródło energii.
Zastanawiałam się kiedyś, co pociąga mnie u Miyazakiego najbardziej i doszłam do wniosku, że to silnie pacyfistyczny wymiar jego historii. Wojna – każda wojna – jest złem, wypływającym z pragnienia dominacji i posiadania, wyzwalającym najniższe instynkty. Nie mogę zgodzić się bardziej.

freetheprincess.blogspot.com
http://www.zerochan.net

2. „Nausicaä z Doliny Wiatru” (reż. Hayao Miyazaki)

„Nausicaä” to pozycja, która prawdopodobnie zachwyci fanów „Księżniczki Mononoke”. Zawiera w sobie podobną proekologiczną refleksję i wyrazistą postać silnej księżniczki, która chce ocalić to, co dla niej cenne.  Jest przy tym sympatyczniejsza niż San. 
Dolina Wiatru jest enklawą, w której ludzie starają się żyć w zgodzie z toksyczną, dominującą przyrodą. Nie walczą z nią, ale usiłują funkcjonować obok, nie podejmując prób przejęcia kontroli. Temu pokojowemu nastawieniu przeciwstawia się ekspansywne podejście najeźdźców, którzy zachowują się jak typowy biały człowiek i niszczą wszystko, co da się zniszczyć. Las to przestrzeń równie niesamowita co w „Mononoke” – podobnie jak tam, jest areną działania ogromnych sił (chociaż z innych powodów) i stanowi przestrzeń sacrum, objętą tabu. „Nausicaä” jest próbą powiedzenia bardziej dobitnie tego, co „Laputa” jedynie sugeruje – że wszelka ekspansja wiążę się zawsze z destrukcją, że najlepsze jest życie w zgodzie z otaczającym ekosystemem. Nie sposób się nie zgodzić – obraz można polecić starszym dzieciom ale także i każdego dorosłemu. Na naukę i wnioski nigdy nie jest za późno.
Jeśli chodzi o motywy steampunkowe, to sam stój księżniczki może być (i często jest) inspiracją dla tematycznych stylizacji – warto przyjrzeć się akcesoriom, które uzupełniają wygląd postaci: wysokie ochronne getry, rękawice, małe sakiewki, gogle i maski, a także broń palna oraz inne narzędzia. Zachowaniu konwencji sprzyja także użycie latających maszyn jako głównego środka transportu, z którego korzystają mieszkańcy universum opisanego w filmie.

www.beatzo.net
wall.alphacoders.com
nsaxonanderson.com
www.originalsoundversion.com

Polecam Wam naprawdę gorąco obejrzenie tych dwóch filmów Miyazakiego – w najbliższym czasie chciałabym napisać o jeszcze jednej świetnej produkcji anime, której być może nie znacie, a która zawiera w sobie nawiązania do obu powyższych obrazów. Tak że wiecie. Po prostu trzeba. 


3. Tajemnicze wyprawy Jaspera Morello

Jeśli miałabym wybrać jedną pozycję, która byłaby podpisem do encyklopedycznego hasła „steampunk”, wskazałabym właśnie tę animację. Historia Jaspera Morello jest mroczna, posępna, a jego podróż – niebezpieczna. Steampunkowe jest tu właściwie wszystko, więc daruję sobie wymienianie mieszczących się w obrębie konwencji elementów – interesujące Was szczegóły na temat filmu znajdziecie na oficjalnej stronie Jaspera. Warto dodać, że ta półgodzinna animacja ma być w założeniu początkiem dłuższej serii – fani produkcji czujnie śledzą postępy i miejmy nadzieję, że coś z tego będzie.
„Jasper” jest w pewnym sensie klasykiem gatunku, chociaż sama produkcja liczy sobie jedynie 8 lat: jednak dzisiaj trudno zrobić listę najbardziej reprezentatywnych dla steampunku produkcji bez uwzględnienia na niej historii o wyprawie nawigatora z miasta dotkniętego zarazą po remedium na zagrażającą życiu jego żony chorobę. Opowieść jest nieco przerażająca, a koniec końców okazuje się, że prawdziwym potworem zawsze jest człowiek. Warto zobaczyć.

GRA


1. Niedawno odkryłam „Machinarium” – świetną przygodówkę z małym robotem w roli głównej. Wcale nie jest taka prosta, jak mogłoby się wydawać – niech nie zmyli Was rysunkowa szata graficzna. Mam straszny sentyment do takich gier; nigdy nie byłam fanką bardzo dynamicznych rozgrywek, bo wyzwalają we mnie ogromne dawki adrenaliny, która kończy się idiotycznym zmęczeniem pomimo braku realnego wysiłku fizycznego. O wiele bardziej lubię gry logiczne, platformówki i produkcje tego typu – zwłaszcza, gdy animacja jest dwuwymiarowa i nie dostaję oczopląsu, poruszając się postacią we wszystkich możliwych kierunkach. 
Nie jestem wytrawnym graczem i raczej nigdy nie będę – nie dlatego, że brak mi predyspozycji w tym kierunku (tego nie sprawdzałam), ale z powodu świadomości tego, że łatwo tracę nad sobą kontrolę i nie potrafię odpuścić. Powtarzam sobie jak mantrę „jeszczepiętnaścieminutiidęspać”, po czym siedzę z padem w ręku do rana. „Machinarium” nie wywołuje we mnie potrzeby rywalizacji – mogę rozwiązać kilka zagadek (czasami jedną) i spokojnie iść spać, zostawiając resztę na kolejny dzień. To naprawdę fajna gra – przyjemna dla oka, zmuszająca do kombinowania, sprawdzająca spostrzegawczość. Można za niewielką opłatą pobrać ją ze strony, oczywiście, po skorzystaniu z opcji „play free demo”. Warto. Polecam.

PS. – Gdybyście zacięli się na którejś zagadce, na YT znajdziecie filmiki instruujące jak przejść kolejne plansze 🙂 Ale to opcja dla tych mało ambitnych 🙂

amanita-design.net
amanita-design.net
www.gamersgate.com


INNE


Jeśli chcecie pogłębić swoją wiedzę na temat steampunku, poszukajcie wiadomości na forum Steampunk Polska – użytkownicy nakierują Was nie tylko na ciekawe filmy i książki, ale także wskażą interesujące miejsca, które warto odwiedzić. Tutaj natomiast znajdziecie garść porad na temat kreowania wizerunku oraz parę linków do powiązanych z konwencją produktów sprzedawanych na portalu Etsy, który jest mekką wszelkiego obłędnego rękodzieła i rzeczy totalnie fantastycznych. W komentarzach pod pierwszą częścią steampunkowego cyklu wspominaliście o sklepie Restyle – osobiście go nie lubię, bo moim zdaniem jakość sprzedawanych tam rzeczy pozostawia wiele do życzenia (w steampunku nie chodzi tylko o to, żeby coś „wyglądało jak” – tutaj gatunek i wykonanie odgrywają niezmiernie dużą rolę i cienka bawełna oraz syntetyki nie odpowiadają mojej wizji), ale nie cierpimy niestety na nadmiar sklepów posiadających podobny asortyment. 



***

Oczywiście, to jeszcze nie koniec – mam na liście sporo steampunkowych produkcji i będę je konsekwentnie z niej skreślać. Kiedy tylko uzbiera się tego przyzwoita ilość, na pewno podzielę się z Wami opinią i podsunę kilka interesujących tytułów. Czółko!

Jak zostać wyrzutkiem o dziwnych włosach - instruktaż
Lifestyle na przednówku