W hasłach kluczowych pytacie mnie, co czyta intelektualista  – cóż, mówiąc szczerze: nie mam pojęcia. Dla tych, którzy odpowiedzi na takie pytania szukają w sieci, napisałam już kiedyś ironiczny poradniczek. Problem leży w tym, że intelektualista to takie słowo – wytrych, które każdy rozumie po swojemu, podobnie jak seks, religię, czy kulturę. Granicę oddzielającą byćnie być bardzo trudno tu postawić – stąd wielu uważa się za intelektualistów całkowicie niezasłużenie (chociaż dobra megalomania nie jest zła, wiem co mówię), a ci prawdziwi są często skromni. Mówienie my, intelektualiści jest bufonadą, chociaż znam osoby, które potrafią powiedzieć to patrząc mi bezczelnie w oczy i wszyscy wiemy, że wszelkie próby wybicia im tego z głowy są nie dość, że próżne, ale przede wszystkim – nieuzasadnione. Poczucie własnej wartości do fajna sprawa.

Ale do rzeczy. Zapytałam o książki kilka znajomych osób, o których – na podstawie prywatnych rozmów i świadomości tego, jak szerokie mają horyzonty – myślę własnie w kategoriach tego określenia. 8 osób powiedziało mi, co aktualnie czyta, co zrobiło na nich ostatnio wrażenie, po co mają zamiar sięgnąć w najbliższym czasie. Do listy dopisuję się też ja, bo właściwie dlaczego nie. Oczywiście, mogłabym zadać tytułowe pytanie nie swoim znajomym, ale wykładowcom. Albo w ogóle ściągnąć z jakiejś odległej galaktyki naukowe autorytety i wykazać, jak wielka jest przepaść między nimi, a szarym człowiekiem. Ale to przykłady abstrakcyjne i dalekie, a mnie zależy na realiach. Mam nadzieję, że osoby poszukujące odpowiedzi na nurtujące je pytanie co czytają intelektualiści zrozumieją, że nie ma tu łatwych rozwiązań tej zagadki i nie da się zostać intelektualistą, czytając po kolei książki uwzględnione we wszelkiego rodzaju kanonach literackich czy seriach „100 najważniejszych książek ever”. Jeśli miałabym wymienić jedną, jedyną cechę intelektualisty, powiedziałabym, że to niezależne, nieograniczone niczym myślenie. Myślcie więc samodzielnie i czytajcie, na co macie ochotę. Nikt nie powiedział, że intelektualistom nie wolno czytać Harry’ego Pottera. A nawet gdyby powiedział… kogo to obchodzi?

1

1. Magda (Venila Kostis) – blogerka, absolwentka polonistyki, robi internety. Samodzielnie obala zarzut, jakoby ładne, zgrabne i zadbane dziewczęta miały być głupie. Ostatnie 3 książki, które przeczytała, to:
– Elfriede Jelinek Jesteśmy przynętą, kochanie;
– Justyna Bargielska Obsoletki;
– Chuck Palahniuk Potępieni.

2. Ola aka Ida (MojaTrawa) – blogerka, robi internety, często zmienia fryzury z krótkich na jeszcze krótsze, marzy o dniu, kiedy trawa skolonizuje świat. Ostatnio przeczytała:
– Jaume Cabré Wyznaję;
– Carroll Noel Filozofia sztuki masowej;
– Charles Bukowski;
– Henry James Opowiadania nowojorskie;
– David Lodge Który stawał na wysokości zadania;
– Julian Baggini Żuk w pudełku oraz 99 innych eksperymentów myślowych;
– Sebastian Rerak Chłepcąc ciekły hel – histøria yassu;
Collecting temporary art (Taschen);
– Charles Saatchi – My Name Is Charles Saatchi and I Am an Artoholic: Questions from Journalists and Readers;
Ola aka Ida obecnie przymierza się do To nie jest zawód dla cyników Ryszarda Kapuścińskiego, w planach ma Kronosa Gombrowicza. Ale Chmielewską też nie pogardzi.

3. Kasia (Pulpozaur, Krypne Opowieści) – kobieta nauki. Bloguje, pisze opowiadania, robi doktorat, a w wolnych chwilach robi telewizję. Przemądrzałe naukowe książki są tak nieodłączną cechą jej życia, że nie wie, czy jest sens o nich wspominać. Obecnie czyta:
– E. L. James 50 twarzy Greya (bo warto być na bieżąco z rzeczami, o których wszyscy mówią);
– Joe Hill NOS4A2 (bo Joe Hill zawsze robi wrażenie);
– Roberto Gervaso Borgiowie;
– Philippa Gregory Biała królowa (bo niedługo rusza serial).
A jeśli chodzi o rzeczy naukowe…
– Kovecses Zoltan Język, umysł, kultura;
– Jack Goody.

2

4. Marta (Riennahera) – jest ruda i jest blogerką. Kręcą ją zamki (w sensie, takie budynki), krwawe historie i dinozaury. Z wykształcenia historyk, z powołania – elfia księżniczka, lubi opasłe tomiszcza w stylu Anny Kareniny i innych Dostojewskich, Hugo i tak dalej. Uwielbia Jane Austen, bo dzięki niej – jak twierdzi – mówi i myśli ładniej; chętnie sięga po klasykę, bo szanse na trafienie na coś boleśnie genialnego są tu o wiele wyższe niż normalnie. Oprócz XIX wieku lubi też egzystencjalne dyrdymały Camusa. Jednym z jej ulubionych pisarzy jest Kurt Vonnegut. Ostatnio zrobił na niej wrażenie Wielki Gatsby.
Kiedyś czytała dużo fantastyki, teraz już mniej, ale wciąż jej się zdarza. Z tym, że uważa Marion Zimmer Bradley i Ursulę Le Guin za o wiele lepsze niż Gaiman czy Sapkowski – chociaż kiedyś się nimi zachwycała. Fantastykę też lubi ciężką i smutną.
W ramach guilty pleasures czytała serię o Sookie Stackhouse, ale seria na szczęście się skończyła. Nie będzie więcej sięgać po tego typu rozrywkę, bo życie jest krótkie, a klasyki sporo.
Jeśli chodzi o non-fiction, jej ulubione pozycje (jeszcze ze studiów) to Społeczeństwo dworskie Norberta Eliasa i Skarb Miasta Dam Christine de Pisan. Te dwie książki według Marty wystarczą, żeby wiedzieć jak skutecznie żyć.

5. Jerzy (Dziwne Eony) – megaloman, pasjonat Rosji i komiksów, bloger. Można z nim porozmawiać o każdej książce, nawet jeśli jej nie czytał. Trudno powiedzieć, czy ma więcej książek, czy komiksów, ale osobiście stawiałabym na komiksy. Ostatnio sięgnął po:
– Grant Morrison Invisibles;
– Alan Moore Liga Niezwykłych Dżentelmenów: Stulecie;
– Robert Shea, Robert Anton Wilson: trylogia Illuminatus;
– opowiadania Andreja Płatonowa;
– Serhij Żadan Woroszyłohrad;
– Eginald Schlattner Fortepian we mgle;
– Alexandro Jodorowsky Psychomagia.

6. Maciek – kolekcjonuje tytuły naukowe i chce obejrzeć wszystkie przemądrzałe filmy świata. Bloger in spe, na swojej nowej stronie będzie recenzował produkcje, których nikt poza nim nie ogląda i nie rozumie. Twierdzi, że przeczytał Ulissesa i nie jest wykluczone, że mówi prawdę. Ostatnio zrozumiał, że jest intelektualnym burżujem, ale wcale mu nie wstyd. Polecił mi pewien obraz słowami „spodoba Ci się na pewno, bo to całkiem rześki film dla proletariuszy”. Jak go nie kochać? Maciek ostatnio czytał:
„- Dziennik żałobny Rolanda Barthesa, przedpremierowo, bo prawdziwy intelektualista czyta rzeczy przedpremierowo, a w momencie premiery mówi, ze to już stare.
Kronos Gombrowicza, bo prawdziwy intelektualista nie gardzi literaturą polską, a zwłaszcza Gombrowiczem, choć przyznać muszę, ze do Dzienników toto startu nie ma. Gombrowicz jest kreacjonistą przede wszystkim.
Dziennik Sandora Maraiego, jeden z najlepszych dzienników jakie czytałem (a czytałem dużo, w końcu jestem intelektualistą). Przenikliwa analiza historycznych procesów XX wieku napisana w formie notatek, osobistych wynurzeń węgierskiego intelektualisty, który przeżył wojnę, uciekł z kraju i już doń nie wrócił. Popełnił samobójstwo po tym, jak w ciągu roku zmarli mu brat, żona i syn. Jak dla mnie literatura najwyższej próby, bo do bólu prawdziwa.
Szatańskie tango Laszlo Krasznahorkaia. Przeczytałem po to, żeby obejrzeć film Beli Tarra: 7,5-godzinne Szatańskie tango. Filmu jeszcze nie obejrzałem, za to książka okazała się znakomita. Węgierski wygwizdów i banda aspołecznych, zacofanych mentalnie wyrzutków, którzy marzą o lepszym życiu. Najgłębsze niziny społeczne i studium ich rozkładu.
Dzienniki Tarkowskiego. Każdy intelektualista lubi słuchać drugiego intelektualisty, który pierdoli o wzniosłych rzeczach, a w tym pierdoleniu Tarkowski jest mistrzem.”

3

7. Denis – żyje filmem, ale oburza się, kiedy ktoś sugeruje mu, że kino jest centrum jego zainteresowań, bo przecież zainteresowań ma o wiele więcej – tylko dziwnym trafem wszystkie dyskusje potrafi sprowadzić właśnie do filmu. Dekadent, libertyn, nie przepada za tłumem, bo w tłumie trudno się rozmawia na normalne tematy, a o bzdurach nie chce mu się gadać.
Przestrzenie tożsamości we współczesnym kinie europejskim (red. B. Kity);
– Krzysztof Loska Tożsamość i media. O filmach Atoma Egoyana;
Gesty – osoby – teksty: kino Hala Hartleya (red. A.Helman i A.Pitrus);
Od Cervantesa do Pereza-Reverte’a. Adaptacje literatury hiszpańskiej i iberoamerykańskiej (red. A.Helman i K.Żyto);
– Marc Augé Nie-miejsca. Wprowadzenie do antropologii hipernowoczesności;
– Jerzy Ziomek Powinowactwa literatury. Studia i szkice.
A jeżeli idzie o prozę…
„Jedyne co mi przychodzi do głowy to jest to, że kilka miesięcy temu zafascynowałem się Myśliwskim i jego właśnie powieści poczytywałem. Ale Myśliwski jest trochę mało snobkowato-yntelygencki, jeżeli w tę stronę ma iść Twój tekst, bo to proza chłopska”.

8. Kamil – w zasadzie fizyk, ale z gatunku tych, z którymi da się rozmawiać, czyli rara avis. W chwilach wolnych od rozkładania wszechświata na części pierwsze ogląda filmy Bergmana. Ostatnie 3 książki, jakie przeczytał to:
Sto lat samotności Gabriel Garcia Marquez – znowu, bo pewne rzeczy się nie nudzą;
Kronos Witold Gombrowicz;
Marginesy filozofii Jacques Derrida.

i na zakończenie…

Zwykle polecam Wam czytane przeze mnie książki na bieżąco, recenzje podpisane moim nazwiskiem możecie znaleźć tutaj i na blogu. Ostatnio w moje ręce trafiają – z uwagi na recenzje właśnie – głównie nowości, więc klasyka literatury zeszła na nieco dalszy tor. Jeśli chodzi o rzeczy, o których jeszcze nie wspominałam, to moje ostatnie lektury:
– Michał Mazurek Architekt zła część 1;
Friedrich Nietzsche i pisarze polscy (red. Wojciech Kunicki);
– Bogdan Baran Postnietzsche. Reaktywacja;
– Rüdiger Safranski Nietzsche. Biografia myśli;
– Doris Lessing Dwie kobiety;
– Oliver Sacks Mężczyzna, który pomylił swoją żonę z kapeluszem;
– China Mieville Dworzec Perdido;
– Dominika Ciechanowska O pisaniu książek i paru innych sprawach;
– Marjane Satrapi Persepolis część 1.

Wniosek pierwszy: w tym sezonie wszyscy czytamy Kronos!
Wniosek drugi: mam strasznie przemądrzałych kolegów.

1

Są intelektualiści, którzy nie sięgają prawie w ogóle po beletrystykę. Są tacy, którzy wybierają książki według określonego klucza albo pogłębiają swoją znajomość jednej dziedziny. Jedni czytają dużo i szybko, inni wolniej, delektując się słowem pisanym. Czasami wybierają pop i rzeczy lekkie, czasami wolą hermetyczne, naukowe teksty. Niektórzy są niesamowicie wszechstronni, wielu organizuje swoją wiedzę wokół jednej centralnej pasji. Nie ma tu reguł. Nie ma gotowych wzorców, poradników – a jeśli macie takie w domu, możecie od razu wyrzucić je do kosza. Bycie intelektualistą – tak sądzę – nie powinno być samo w sobie celem. Jest po prostu efektem ubocznym intensywnego rozwoju umysłowego. A zawsze warto się trochę porozwijać.

A skoro pytacie już o to, co czytają intelektualiści, można zastanowić się przy okazji, kim jest tak naprawdę intelektualista. Potraficie to zdefiniować?

 

Szorty kulturalne vol. 13, czyli rzeczy dobre i dziwne
Szorty kulturalne vol. 12, czyli życie jest za krótkie na kiepskie filmy