Dom jest wszędzie
Kradzież wyboru drugiego stopnia z kompletnym nieposzanowaniem

Mimo, że okresowo odczuwam fale zniechęcenia wobec blogosfery, wciąż regularnie wracam na moje ulubione blogi. Siłą rzeczy nie jestem w stanie czytać wszystkich, zapewne nie docieram nawet do 1/100 tych wartościowych. Ale ponieważ szklanka jest zawsze w połowie pełna, skupmy się na tym, że jednak do wielu dobrych dotarłam.

Chciałabym polecić Wam dzisiaj kilka interesujących stron. Ta lista zmienia się regularnie i pewnie za kilka miesięcy będzie wyglądała całkowicie inaczej, ale mamy tu i teraz i być może zasilicie grono czytelników czy też fanów moich ulubieńców. Ponieważ lista jest naprawdę potężna, w dzisiejszym poście skupię się tylko na modzie (szafiarki i lifestyle następnym razem). Ci, których tu nie ma – nie czujcie się pominięci. Wszyscy nie zmieścilibyście mi się na liście, a jeśli Was czytam, to na pewno kiedyś wspominałam już o Waszych blogach – albo tu, albo na FB.

Jestem chyba kiepskim czytelnikiem, bo rzadko komentuję i łatwo mnie zniechęcić – nie chce mi się przebijać przez weryfikację obrazkową, do tego denerwuję się, kiedy widzę komunikat "za długi komentarz", a to się przecież zdarza, w końcu to ja. Nie widzę sensu zostawiania zdawkowych komentarzy w stylu "super blogasek, wpadnij do mnie" i "piękna sukienka, kochana", a gdybym chciała opatrzyć uwagą, wszystko, co czytam, w ogóle nie wychodziłabym z domu. Najczęściej komentuję więc wtedy, kiedy się z kimś nie zgadzam, albo kiedy przynajmniej moja wypowiedź może coś wnieść do tematu. W przeciwnym przypadku ograniczam się do kliknięcia "like it".

Freestyle Voguing dominuje w moim czytniku. Lubię zwłaszcza wtedy, gdy Tobiasz jest złośliwy, chociaż kiedy broni prawa do pokazywania cycków na FB, też stoję za nim murem. Żeby czytać FV, trzeba mieć sporo zdrowego dystansu – nie tyle do siebie, co do całego świata. Nie wszystkim się to udaje, więc raz na jakiś czas ktoś się tam zapowietrzy i pójdzie precz, ale ironia i nieskrępowane niczym szaleństwo pozostają na swoim miejscu. Bo w wykonaniu Tobiasza moda jest przygodą i imprezą. Z gatunku tych, przy których zażywa się kolorowe tabletki i klepie później różowe jednorożce.

Modologia. Niby trochę mi się przekierowały zainteresowania, ale ona potrafi napisać TAKI tekst o modzie, że rzucam wszystko i pędzę czytać. Prawdopodobnie najbardziej merytoryczny blog na ten temat w Polsce, który zjawisko mody, stylu i estetyki omawia pod kątem historii sztuki, socjologii i podpiera solidną wiedzą. Podczas gdy niezastąpiona Harel dostarcza ogromnej ilości informacji na temat marek, projektantów i interesujących projektów związanych z branżą, Modologia analizuje zjawiska. Aż strach pomyśleć, co mogłyby zdziałać w duecie

JagaDesign to galeria rzeczy pięknych z treściwym, interesującym komentarzem. Na stronie Fashion Split Personality znajdziecie barwny, świetnie skomponowany mix wszystkiego, co wiąże się z modą – stylizacje przechodniów, migawki z pokazów mody, kampanie reklamowe znanych marek. Efekty uboczne wygrzebią dla Was rzeczy, o których na pewno nie słyszeliście – od interesującej wystawy, po nieznanych młodych projektantów, a  Fashionitka podrzuci dobry temat do dyskusji i zaprezentuje nie tylko świetne ciuchy, ale także obłędne wnętrza. 

Regularnie czytam Michała Zaczyńskiego, bo należy do tej wąskiej grupy publicystów, których można rozpoznać po stylu wypowiedzi – przesiąkniętym ironicznym humorem i dystansem do kółek wzajemnej adoracji. Jak dorosnę, chcę pisać tak jak redaktor Zaczyński. Znaczy, nie tak samo. Ale z podobną lekkością. 

Niestety, bloga porzucił fecodrobe, ale obiecał jakiś czas temu na FB, że jeszcze do niego wróci. No ja myślę. Tymczasem warto przejrzeć stare teksty, bo nie dość, że są dobrze napisane, to jeszcze zawierają sporo interesujących informacji. Nie ma też już Modowianki, której blog zapowiadał się naprawdę fajnie, dopóki nie został pozostawiony na pastwę internetów. Szkoda.

Jeśli chodzi jednak o styl, modę i poczucie smaku, nikt nie nauczył mnie nigdy więcej niż chłopcy z Make Life Harder. Mija kolejny rok, kiedy towarzyszą nam na tym padole łez i opromieniają smutne dni, a ja wciąż nie mam dość i chcę wyjść za któregoś za mąż. Obojętnie, za którego, bo zakładam, że i tak zwykle występują razem. Jeśli miałabym wybrać jednego bloga (uznajmy na potrzeby tego tekstu, że jest to blog), którego czytałabym do końca moich dni, byłoby to właśnie MLH. Lucjan i Maciej konsekwentnie wychowują kilka pokoleń Polaków jednocześnie – nikt przed nimi nie powiedział chyba tak jasno, jak powinno się nosić sandały ze skarpetami, nikt inny (może poza Jolantą Kwaśniewską i jej szkołą jedzenia bezy) nie nauczył nas tak wiele. A najlepsze, że za to objawienie powinniśmy dziękować Kasi Tusk. Gdyby nie ona, wciąż błądzilibyśmy po omacku.

Miało być 10, a jest 11. Jedenaście blogów, które łącznie mogą z powodzeniem zastąpić niejedno wartościowe czasopismo, a nawet pod wieloma względami je przebić. Warto czytać. Jeśli wciąż Wam mało, polecam jeszcze lekturę magazynu Qelement na stronie znajdziecie teksty m.in. Harel, Tobiasza Kujawy, Michała Zaczyńskiego, Joanny Bojańczyk. Najlepsi z najlepszych. Do kompletu warto dorzucić także Ultra Żurnal – poziom pojawiających się tam tekstów powinien zawstydzić niejedną o wiele większą redakcję.

Tak wygląda moja lista polskich stron zajmujących się tematyką mody od strony krytyki. A co Wy czytacie?

 
(grafika: http://zhuzhu.deviantart.com/)
 

Dom jest wszędzie
Kradzież wyboru drugiego stopnia z kompletnym nieposzanowaniem