Markę Organique znałam do niedawna tylko ze słyszenia. Wiem, że są kobiety, które nie przepuszczą żadnemu nowemu kosmetykowi, o którym usłyszą, ale ja zawsze byłam sceptyczna wobec wydawania ogromnych kwot na nieznane produkty, których działania nie jestem w stanie przewidzieć. Niezależnie od ilości pozytywnych recenzji rzadko daję się namówić na coś, czego nie mogę wcześniej przetestować. Zaproszenie na prezentację nowej linii kosmetyków Organique organizowane przez oddział w Galerii Kazimierz spadło mi więc z nieba – MonikaMarta kusiły mnie już od jakiegoś czasu i cieszę się, że miałam okazję zobaczyć na własne oczy, powąchać, a co najważniejsze – wypaćkać się kremami, o których tyle dobrego słyszałam.

Na wstępie przeżyłam szok. Nie zastanawiałam się wcześniej nad historią i pochodzeniem marki, więc naprawdę zaskoczyło mnie to, że mam oto przed oczami produkt krajowy. Nie żeby mi to przeszkadzało – wręcz przeciwnie. Lubię kupować rzeczy produkowane w Polsce i wolę wspierać lokalną gospodarkę niż rozrzucać pieniądze po całym świecie.

W dodatku jeszcze ekologia. Cholera jasna, wiedzą, jak mnie podejść. Opakowania podlegające w całości recyklingowi, brak parabenów, naturalne składniki – kupuję to. Mam świadomość tego, że nie jesteśmy w stanie unikać toksyn i szkodliwej chemii w codziennym życiu, ale kiedy mam wybór, staram się wybierać mądrze. Oczywiście poza tym, że piję alkohol, zdarza mi się palić i gardzę sportem. Taki szczegół. Ale przynajmniej kremu używam dobrego.

Tematem prezentacji była nowa, jesienna linia kosmetyków z ekstraktem z dyni – obecnie testuję krem do twarzy z tej serii i na pewno za kilka dni pokuszę się o parę słów na jego temat. Dynia dynią (chociaż już teraz mogę powiedzieć, że krem jest bardzo zacny), ale muszę przyznać, że naprawdę przepadłam wśród produktów Organique i prawdopodobnie pójdę w najbliższym czasie z torbami z tego powodu. Oddychaj, dziewczyno, oddychaj. Najbardziej – jak zwykle – kręcą mnie masła do ciała, kremy do twarzy i kosmetyki do włosów. MUSZĘ TO MIEĆ.

Organique o serii:
Linia głęboko nawilżających kosmetyków, których formuły zainspirowane zostały bogactwem roślinnych składników aktywnych występujących w przyrodzie. Wiodącym surowcem wykorzystanym w linii jest ekstrakt z miąższu dyni – bogate źródło cukrów, witamin, karetonoidów, protein, soli mineralnych i aminokwasów. Połączono go z całą gamą odpowiednio dobranych komponentów, tworząc autorskie kosmetyki, kompleksowo działające na wielu poziomach naskórka. Systematycznie stosowane poprawiają nawilżenie i elastyczność skóry, zapobiegają utracie wody z przestrzeni międzykomórkowych oraz chronią przed procesami starzenia.

Przy okazji odwiedziłam znowu progi Pauzy in Garden – to stosunkowo nowe miejsce na mapie Krakowa jest młodszą siostrą Pauzy, czyli legendarnego królestwa hipsterów. Bez obaw, w nowym pauzowym przybytku każdy hipster też poczuje się jak w domu. Są tu pufy i zabawne posiłki, tarty i inne takie, a do tego dają sztukę. Warto zajrzeć – mimo tych złośliwostek zapisałam sobie lokal w pamięci jako miejsce, do którego mogłabym zabrać znajomych. Znajomych hipsterów, oczywiście.

Gwoździem programu każdego eventu jest rzecz jasna to, jak karmią. Karmili dobrze – jeśli kiedykolwiek będziecie mieli okazję zjeść coś, co wyszło spod ręki Bartłomieja Płócienniaka, łapcie prędko za talerz i nie pozwólcie go sobie odebrać. Świetne risotto przygotowane było na bazie oliwy z pestek dyni – wiecie, taki motyw przewodni. Dobra ta dynia. Przestałam patrzeć na nią tylko jak na niedoszłą ozdobę kiczowatej amerykańskiej imprezy. Może nawet mogłybyśmy się zaprzyjaźnić?

Ostatni tydzień spędziłam między innymi na paćkaniu się próbkami, które dostałam razem z materiałami prasowymi i zastanawianiu się, kiedy wykorzystam kupon do Leśnego Spa, który dołączony był do zestawu. Wiecie, jak to jest. Jestę blogerę, czy coś (powiedziałam to po raz pierwszy od bardzo dawna i prawdopodobnie ostatni).

Znacie Organique? Jakie kosmetyki możecie polecić kobiecie, która ma w planach wydanie ostatnich pieniędzy na pachnące mazidła?

2

3

4

11

9962942d18c287e92e3095c0498d5e17

 

collage

fot. Aleksandra Kasztelewicz, Ania Strugalska

collage1

Team Onion!
Co ja czytam?! - część 1. MODA