Szorty kulturalne vol. 20, czyli sci-fi 2013 - klęska urodzaju
Szorty kulturalne vol. 19, czyli - i tak pójdziemy do piekła

Postanowiłam napisać, więc piszę, żeby pokazać, że nie jestem mięczakiem i chociaż raz mogę zrealizować jakieś postanowienie. Może nie noworoczne, co to – to nie, ale takie poniedziałkowe. No i piszę. Siedzę na podłodze z klawiaturą na kolanach, czasami kładę się na wznak i zawodzę głośno, nie mogąc dokopać się do pokładów kreatywności, które już jakiś czas temu wyruszyły na wielką wycieczkę po moim mózgu i szlajają się tam, cholerne, a ja nie wiem, gdzie ich szukać nawet. I tak oto zostałam sama w swojej głowie. Cisza dzwoni, tak bardzo dzwoni, jestem tylko ja i podłoga. Podłogo, błogosław!

Proces tworczy, czy w skali makro, czy w mikro, rodzi ból. Powinien rodzić. Czy to silnie przeżywana emocja, czy cierpienie związane z wypluwaniem z siebie kolejnych myśli – aż chciałoby się powiedzieć ma boleć, kurwa. To oczyszcza umysł, krystalizuje wyziewy mózgu w zgrabne, poprawne gramatycznie zdania. Znaczone zamienia się w znaczące, och, jakże bliski mi ten strukturalizm, dopiero zaczynam rozumieć, że żyję de Saussurem, tak jak myślę wciąż Nietzschem i czuję Sartrem, chociaż wciąż śmieją się ze mnie, że powinnam już z tego wyrosnąć.

I wszystko jest jasne i takie proste, kiedy jest myśl. Gorzej, gdy w pustej głowie nie grzechoce zgoła nic, kiedy wielki neon PUSTKA PUSTKA PUSTKA obija się od uśpionych aksonów i migocze tylko odcieniami Fuchsia Purple Lime Punch (Pantone 18-2436 TCX oraz 13-0550 TPX) do wtóru Bożenki. Mózg mój, tak bardzo skompromitowany. Much doge, wow.

Piszę więc o niczym, stopą wybijając rytm. Pod językiem mam smak jabłka, w głowie wciąż puste korytarze. Pozwoliłam myślom błądzić, dokąd chcą – ale co zrobić, kiedy właśnie nie chcą? Siadam na krześle i zwisam z krzesła, z samych trzewi wymyka się jęk, wyślizguję się z siebie. Jestem bezsilna.

Próbowałam pisać wiersze, ale wciąż mam tylko pierwsze wersy, nie potrafię stworzyć puenty, zostawiam samą siebie bez odpowiedzi. Zamiast sięgnąć po Ulecz swoje życie, czytam kognitywistów, tak jakby oni mieli dla mnie gotowe rozwiązania. Słowa wiją się pod palcami, usiłują robić mnie w konia, kiedy – jak w pojemnikach – chcę zamknąć w nich metafory, ująć sensy. Dociskam mocno dłonią i skaczę po wieczkach i tyle mam z tego, że wszystko wybucha mi pod stopami – prosto w twarz.

Bogowie muszą być szaleni i to szaleństwo mi się udziela. Absurd pachnie tak słodko, chaos wibruje tysiącem smaków. To wszystko nie jest zabawne, a jednak tak trudno przestać się śmiać, gdy w mózg szary sączy się tęcza. I gdy poniosło, to już niesie. Bez celu, bez sensu, w logice za wszelką cenę unikając Arystotelesa – sorry, Arystotelesie, chociaż wychowałeś mnie i nauczyłeś tak wiele, musimy rozstać się przynajmniej na chwilę. Bo muszę – po prostu muszę, postaraj się zrozumieć – oszaleć.

Dzień dobry, to ja. Witaj w mojej głowie.

(grafika: www.deviantart.com – Inside_my_Head_by_kimag3500)

Szorty kulturalne vol. 20, czyli sci-fi 2013 - klęska urodzaju
Szorty kulturalne vol. 19, czyli - i tak pójdziemy do piekła