Chcesz usłyszeć więcej? Pobierz aplikację Audioblog i posłuchaj, jak czytam moje teksty.
 

pobierz
appstore_pl-1dced49b5dd129a391277cd40afb5a48

 


 

Często myślę w czasie zaprzeszłym, analizując wydarzenia, które miały miejsce, zanim nastąpiły inne, te ważne. Może dlatego, że nie wierzę w przypadki i zbiegi okoliczności, nie wierzę w szczęście i pecha, w przeznaczenie, chociaż bogom związanym z losem składam regularnie dyskretne ofiary i staram się ich nie prowokować. Starannie konstruuję w myślach wykresy instruujące, jak posługiwać się przyczynowością: to, z czego nie wyciągam wniosków, uważam za stratę energii. Energię liczę zgodnie z SI w dżulach i znam na wyrywki tabelę przedrostków z przypisanymi im potęgami, od atto- do eksa-, bo skoro już uparli się zmarnować moją młodość w szkole, głupotą byłoby tego nie zapamiętać. Nano. Piko. Femto.

To ten moment, kiedy robię w życiu miejsce dla matematyki stosowanej, obliczam ciągi zdarzeń i szukam wzorca, wyższej logiki w chaosie, więc nie mów mi proszę, że ta jedyna prawdziwa nauka nigdy się nie przydaje. Być może po prostu nie potrafisz z niej skorzystać i dlatego świat Twój, życie Twoje, to suma wszystkich strachów i nieustając przypadkowość rzeczy.

Wiem, dokąd prowadzą mnie moje kroki. Dlatego właśnie chodzę szybko i nie patrzę przez ramię. Przed oczami mam złożony mechanizm, który wymaga po prostu precyzyjnego pchnięcia: siła i wykonana praca, czas i moment pędu, możesz zapytać o to mechaniki kwantowej – wiesz, to ta kobieta, która naprawia kwanty. To, co nazywasz nadmierną pewnością siebie, dla mnie jest świadomością dobrze wykonanych obliczeń. Nie, nie miewam szczęścia i drażni mnie, kiedy mnie o to oskarżasz: szczęście jest dla tych, którzy zdecydowali się przegrać na starcie, jakby wiedząc z góry, że sami nigdy nie będą w stanie wpłynąć na strumień zdarzeń. Dla tych, którym wygodniej jest dryfować brzuchem do góry, licząc na to, że ostatecznie dotrą do rybiego nieba.

Najważniejszą decyzję podejmujesz w momencie dokonania pomiaru: natura układu sprawia, że musisz zdecydować, na które pytanie chcesz znać odpowiedź. Wiesz albo gdzie jesteś albo dokąd zmierzasz i z jaką prędkością, to taka filozofia dla ubogich, ale robi wrażenie, zwłaszcza, jeśii przespałeś te najważniejsze momenty w szkole i nie do końca rozumiesz, o co chodziło Heisenbergowi.

Wiesz, jakoś nie chce mi się wierzyć, że można być filozofem i nie być w stanie kroić brył w wyobraźni i zaglądać im do środka, że można rozumieć świat bez umiejętności wykonania niezbędnych obliczeń. Dorastasz wcześniej czy później do świadomości, że liczyć na siebie – to tylko podstawy, a rzeczy większe, chociaż zakodowane w literach, objawiają się w postaci skomplikowanych równań z wieloma niewiadomymi: jeśli istnieje jedno zdanie, które wyjaśnia życie, zdanie to wyrażone może być tylko za pomocą wzoru. Cała reszta jest tylko mniej lub bardziej zbędnym ozdobnikiem do prawdy.

Ależ... pani Magdo!
Czasami