Uparcie powtarzam, że gdybym była smukła i wiotka, nosiłabym jedynie bikini i szpanowałabym figurą. Zimą narzucałabym na wierzch co najwyżej futro. Niestety, nie będąc szalenie zgrabną z natury i stanowczo zbyt leniwą, aby z ową naturą walczyć, staram się co przynajmniej mieścić w tym, co posiadam, żeby nie musieć zmieniać co sezon garderoby.

Co jakiś czas przychodzi jednak ten trudny i bolesny moment, kiedy moje wygodne łachy zaczynają się rozpadać i muszę zwlec się z królestwa komputerowego zacisza i wyruszyć w żmudną wędrówkę po galeriach handlowych. Serdecznie tego nie znoszę. Dlatego po prostu tego nie robię. Od lat konsekwetnie kupuję 90% rzeczy online, zaczynając od pasty do zębów i masła, a kończąc na torebkach. Jeśli coś mi się nie podoba, po prostu to odsyłam. Może właśnie z tego powodu cenię sobie niezmiernie sklepy, które gwarantują mi darmową wysyłkę, wymianę i zwrot.

Kiedy ostatnio Asia zamieściła swój obuwniczy przewodnik, natychmiast wyruszyłam na szalone polowanie i zafundowałam sobie od razu dwie pary. I tak, przejechałam się na rozmiarze i musiałam buty odesłać. Większego rozmiaru oczywiście już nie było, co doprowadziło mnie do lekkiej irytacji, ale ponieważ karma wraca, po tygodniu jedna ostatnia, zagubiona para pojawiła się ponownie w sprzedaży. Właśnie mam ją na nogach, którymi majtam sobie radośnie pod biurkiem.

Planowałam kilka takich wpisów już od dawna, chciałam jednak zabrać się do tego porządnie i podpiąć najpierw bloga do sieci afiliacyjnej. I tak zrobiłam: ten wpis nie jest sponsorowany, ale wszystkie linki pochodzą z afiliacji. Jeśli dokonacie zakupu poprzez któryś z nich, trafi do mnie parę procent prowizji. Zarobione w ten sposób pieniądze następnie bezmyślnie roztrwonię. Jak zawsze.

 


BUTY NA LATO

część pierwsza


 

photo-1422976280096-9126a41f9e2a

Muszą być, oczywiście, z naturalnych materiałów. Wegetarianie i weganie – to nie jest wpis dla Was. Nie uznaję butów wykonanych z PVC tak samo jak nie noszę poliestru i akrylu. Wyjątkiem są, oczywiście, buty sportowe i tenisówki – w przypadku trampek sprawdzam zawsze, czy mają wyprofilowaną wkładkę wewnętrzną. Jeśli nie – kupuję taką wklejaną, ze skory. W lecie wybieram te modele, które jak najbardziej odsłaniają stopę, przepadam za butami z odkrytą kostką. I, oczywiście, mam dziwny gust. Zaraz zobaczycie.

Podczas kupowania obuwia online warto wziąć pod uwagę kilka szczegółów. Po pierwsze, butów nie kupuje się na rozmiar, tylko na długość wkładki. 80% jęków niezadowolonych klientów bierze się z tego, że rzeczony klient jest zbyt leniwy, żeby zmierzyć cokolwiek i żyje iluzją, że rozmiar będzie wszędzie taki sam. A potem, oczywiście jest płacz. Kliencie: nie bądź leniem i weź do ręki swoje ulubione buty, które leżą Ci na stopie jak rękawiczka, a potem zmierz w nich dokładnie wkładkę. Powtórz to na kilku pasujących na Twoje stopy parach. Twoja stopa powinna być o ok. 0,5cm krótsza niż buty. Większość ludzi ma stopy o różnej długości – zwykle jest to kilka mm; wytyczną powinna być zawsze dłuższa stopa.

Standardowy damski rozmiar 38 to ok. 24,5cm. Rozmiary najczęściej rosną o 0,5cm, jednak niektóre marki wprowadzają połówki lub nawet 1/3 rozmiarów (jak Adidas). W przypadku butów sportowych, takich jak trampki, nie zabije Cię but odrobinę większy, w przypadku sandałów na obcasie każdy milimetr może mieć znaczenie. Po latach doświadczeń wiem, że chociaż noszę rozmiar 38 (UK 5, US 7,5), to w Nike sięgam po 38,5, a w Adidasie – po rozmiar 39 1/3. To naprawdę nie jest trudne. Sprawdź, jaki nosisz rozmiar w rozmiarówkach różnych krajów.

Jeśli nie masz stóp o nadmiernie wysokim podbiciu lub o specyficznej tęgości, możesz śmiało kupować obuwie online. Pamiętaj tylko, żeby przyjrzeć się wcześniej rozmiarówce producenta (francuskie zwykle są zawyżone przynajmniej o rozmiar). Warto też przeczytać komentarze na temat produktu – ludzie często podają takie informacje podczas zakupu, czasami znajdują się one też w opisie produktu. Jeśli mimo to Ci się nie uda, w wielu sklepach (tak jest w Zalando, na podstawie asortymentu którego opracowałam ten wpis), zwrot produktów jest bezpłatny, a wypłata zwrotna środków na konto naprawdę sprawna.

 

TENISÓWKI

Nigdy nie byłam fanką marki Converse, dalece bardziej podobają mi się Vansy – może przez sentyment jeszcze z czasów dzieciństwa? Trudno mówić tu o byciu offowym, skoro obydwie te marki są w zasadzie równie popularne. Problemem tenisówek jest to, że często obcierają. Jeśli doda się do tego niewyprofilowaną podeszwę, która grozi z daleka platfusem i odurzający zapaszek, jaki towarzyszy stopom wielu osób noszących trampki, ogólnie nie są to najlepsze i najmądrzejsze buty do noszenia, zwłaszcza latem. Ale jeśli znajdzie się wygodny model, który w dodatku dobrze wygląda, nie jest to też opcja najgłupsza.

collage

Fokus na kolor (niebieski to jedyny słuszny kolor):

1. To nie jest mój ulubiony typ buta, ale jeśli już wybieram takie wysoko zabudowane, to na pewno z szerszą cholewką, bardziej w stylu skate. British Knights, 219zł 153,30zł.

2. Żółte jak kaczuszka trampki Converse nie pasują mi do niczego, ale czy to kiedykolwiek był argument? Converse, 249zł 186,75.

3. Buty New Balance marzą mi się od dawna – mam słabość do sportowych butów typu city o takim kształcie: smukłe, mąskie przody niezmiernie mi się podobają. Niestety, nie są skórzane, co przy tej cenie jest spory minusem. New Balance, 329zł.

4. Tutaj przekonał mnie miętowy odcień – wciąż go lubię, pomimo wielkiej na niego mody, która doprowadziła do przesytu. Planuję nawet kupić takie klasyczne miętowe tenisówki, które jeszcze nie tak dawno miała w szafie każda szanująca się szafiarka. New Balance, 289zł.

5. Dobre, bo skórzane i na cieńszej, mniej trampkowej podeszwie. Minus, bo nieco zbyt wysokie. Ale kolor przeważył! Felmini, 549zł 274,50zł.

6. Odcień turkusowy, czyli cyan blue, dla odmiany, pasuje mi do wszystkiego. Vans, 219zł 153,30zł.

collage

Dobry wzór:

1. Niewiele jest motywów bardziej kultowych niż puszka zupy konserwowej Campbell. Za sprawą Andy’ego Warhola zupa stała się dziełem sztuki, dziś możesz nosić ją na butach. Converse, 289zł 187,85.

2. Nie jestem fanką wsuwanych trampek typu slip-on, ale Myszka Minnie mnie przekonała. Model dostępny jest też w wersji z Kaczorem Donaldem, granatowe. Vans, 259zł.

3. Wzór na tych tenisówkach przypomina mi chińską porcelanę. Piękne! Model dostępny także w wersji granatowej z białym wzorem – w tym wydaniu wygląda zgodnie ze swoją nazwą bardziej jak bandana. Pepe Jeans, 219zł 131,40zł.

collage

Naturalnie:

1. Białe trapki to klasyka, ale ta w wykonaniu marki Diesel podoba mi się bardziej niż modele Converse. Bo to Diesel. Diesel, 459zł.

2. Zamsz sprawia, że tenisówki tracą swój sportowy charakter i nabierają nieco stylu. Dockers by Gerli, 199zł 159,20zł.

3. Przewiewność: 100%. Wykonane z włókna, ażurowe tenisówki podołają nawet podczas upałów. Vans, 249zł.

4. Subtelne, beżowe, zachowawcze. Zwróciły moją uwagę pasiastymi sznurówkami. Tommy Hilfiger, 269zł 188,30zł.

5. Buty uszyte w ten sposób niesamowicie dobrze robią dużym stopom – zmniejszają je optycznie i sprawiają, że wyglądają na drobne, niemal dziecięce. Miałam kiedyś podobne tenisówki z Adidasa i za każdym razem, widząc swoje stopy na zdjęciach, nie mogłam wyjść ze zdziwienia. Uroczy efekt. Ten model zwraca dodatkowo uwagę wyraźną fakturą tkaniny. Superga, 269zł.

6. Okrutnie lubię połączenie różu z szarością. Równie mocno nie podoba mi się zestawienie czerni i czerwieni. Nie dogodzisz. Podoba mi się „dresowy” efekt tkaniny. DC Shoes, 289zł 144,50zł.

 

SANDAŁY

Osobiście wybieram japonki. Zawsze. Paradoksalnie to w nich czuję się najwygodniej, bo rzadziej mnie obcierają. W klasycznych sandałach czuję się trochę dziwnie, jak w kapciach, jak gdyby ten przedni pasek nie rozdzielający palców u stóp byl z definicji przypisany klapkom, które noszę po domu. Konsekwentnie wybieram takie modele, które nie zapinają się powyżej ani raczej na kostce, a pod nią, są możliwie jak najbardziej powycinane i wykonane są w całości ze skóry lub mają elementy tkaniny. Dodatkowym bonusem jest zawsze wyprofilowana wkładka i nieco grubsza podeszwa – mimo, że to płaskie buty, po kilku godzinach chodzenia te milimetrowe przyprawiają moje stopy o płacz.

collage

Z charakterem:

1. To nie jest styl dla każdego, ale na bogów, spójrz na tę podeszwę i na wkładkę. Twoja stopa Ci za to podziękuje. A ten nieco orientalny klimacik dobrze zgra się z hippisowskimi ciuchami. Gioseppo, 199zł 139,30zł.

2. Argument dotyczący podeszwy i wkładki po raz drugi. Podoba mi się przód w kropki, wykończony sierścią. Mam słabość do sierści. Model dostępny jest także w wersji brązowej, ze zwierzęcym printem. ILARIO FERUCCI, 229zł 160,30zł.

3. Jeden z moich faworytów – co prawda podeszwę ma cieniutką, ale za to skórzaną. Zupełnym przypadkiem najdroższe płaskie sandały z tego zestawienia. Ja to robię instyntownie, przysięgam. Petite Mendigote, 539zł 269,50zł.

4. Patrzę na te buty i jestem pewna, że będą diablo wygodne – nie tylko dzięki podeszwie i wkładce, ale także paskom wykonanym z tkaniny. Mają tylko jeden minus – wewnętrzna strona zapiętka i przedniego paska wyściełana jest od wewnątrz skóropodobnym tworzywem. Pier One 199zł.

5. Nie przepadam za tak wysoko umiejscowionym zapięciem, ale dla tych butów mogłabym zrobić wyjątek. Lamica, 389zł 194,50zł.

6. Jestem zakochana w tym modelu. Konsekwentnie czekam, aż mi go przecenią, ale chyba się złamię, zanim do tego dojdzie. Dostępna jest także wersja złoto-cętkowana, ale co zeberka, to zeberka. Lubię zeberkę. ILARIO FERUCCI, 229zł.

 collage

Po prostu:

1. Te buty mają chyba tylu samo zwolenników co wrogów. Jedno jest pewne: do ich fanów należy Twój kręgosłup. A Twój kręgosłup naprawdę wie lepiej od Twojego mózgu, co jest dla Ciebie dobre w kwestii obuwia. Birkenstock, 399zł.

2. Normcore ma się dobrze, jak widać. W tym przypadku przekłada się zdecydowanie na komfort noszenia. Esprit, 239zł 167,30zł.

3. To ciemniejszy wariant powyższego modelu. Esprit, 239zł 167,30zł.

4. Minimalistyczne, świetnie sprawdzą się z letnimi sukienkami w stylu boho czy hippie. Inuovo, 239zł.

5. Czekoladowy odcień skóry ładnie skomponuje się z koronkowymi sukienkami. Vagabond, 299zł.

6. Wyglądają na wygodne – kojarzą mi się ze stylem kogoś, kto wie, co to letnia przygoda, dziwko. Kickers, 349zł.

 

ODJECHANE

W ramach ciekawostki – buty jak z muzeum sztuki nowoczesnej. United Nude słynie z projektowania nietypowych, często geometrycznych modeli, które wydają się przeczyć prawom fizyki. Julian Hakes z kolei to autor jednego charakterystycznego wzoru, który sprzedaje w wielu wersjach kolorystycznych. Czy warto kupić? Trudno powiedzieć. Zobaczyć z pewnością tak.

collage

1. W takich butach poszłabym do ślubu. I pies drapał sukienkę. Irregular Choice, 469zł 328,30zł.

2. Jeśli tylko są wygodne, to jestem na tak, podoba mi się ta koncepcja. United Nude, 839zł.

3. Buty z obcasem w kształcie pandy? Why not. Jeśli dobrze poszukacie, znajdziecie też takie ze świętym Mikołajem… Irregular Choice, 669zł 468,30zł.

4. Ten model fascynuje mnie od dnia premiery. Ciekawe, jak się to nosi? United Nude, 859zł.

5. Pusty w środku koturn na pewno sprawia, że but jest lekki – i to jest jedyny komplement, na jaki mnie stać. United Nude, 759zł.

6. Mnie się te buty naprawdę podobają. I mam wrażenie, że stopa wygląda w nich niesamowicie. Pytanie, czy w tym się w ogóle da chodzić? Julian Hakes, 979zł.

 

Jak skorzystać z letnich wyprzedaży i nie zwariować
Padam na twarz