Po raz pierwszy bodaj w życiu zapuściłam się w niezbadane ostępy Google Analytics, żeby sprawdzić, które z wymęczonych przeze mnie tekstów czytaliście w minionym roku najchętniej. Wyniki, nie powiem, zaskoczyły mnie niezmiernie, bo dowiodły, że jest wśród Was sporo archeologów hobbystów, wykopujących starocie tak stare, że nie pamiętam nawet, co ja tam nazmyślałam. Dziwni jesteście.

Tak zupełnie serio – podejrzewam, że dwa spośród tych tekstów trafiły po prostu na jakies forum dyskusyjne, gdzie – osadzone w kontekście dyskusji – wzbudziły zainteresowanie nowej grupy czytelników. Mam zatem nadzieję, że pomogłam.

Wasze wybory nie pokrywają się kompletnie z moimi, chociaż teksty, do których po czasie żywię największy sentyment, przyjęliście dobrze i nie ciągną się gdzieś w ogonie. To cieszy. Tym bardziej, że już za kilka dni ten blog będzie wyglądał całkowicie inaczej i – jeśli Bóg da – wjedzie na nowe tory, łaknę bowiem w życiu zmiany, a że nie mogę się jeszcze wyprowadzić z Krakowa, to zostaje mi przynajmniej nowy szablon i nowy kurs pisania. Tymczasem jednak przypomnijcie sobie, co wzbudziło Wasze zainteresowanie w 2015 roku. Przy okazji posłuchajcie też kawałka, który sobie dzisiaj zapętlam.

1. Jak zostać wyrzutkiem o dziwnych włosach: instruktaż

Archeologia stosowana. Ten poradniczek liczy sobie już prawie 3 lata, a nadal klika się jak wściekły. Aż żałuję, że nie stworzyłam podobnych instruktaży do wszystkich szalonych eksperymentów z włosami, jakich dokonałam.

2. Umieć w Facebooka: po pierwsze

Kilka praktycznych porad i cała moc fantastycznych stron na fejsie, które trzeba znać. Coś tak czuję, że czas już na kolejną część tego tekstu.

3. Jak się zabić

Zapoczątkowana przez Janka akcja „Stop samobójstwom” rozrosła się do sporych rozmiarów. Powyższy tekst jest częścią tego projektu – cieszę się, że mogłam wziąć w nim udział. Emocjonalna reakcja, z jaką spotkało się wielu blogerów, pokazuje, że mówienie o tym jest potrzebne i że mówi się wciąż za mało.

„Po raz pierwszy chciałam się zabić, kiedy skończyłam 14 lat. Życie było wówczas dość parszywe, a na skutek kilku krzywych ruchów w ciągu kilku dni straciłam wszystkich, których nazywałam w tamtym okresie przyjaciółmi. Dzwonili co prawda przez jakiś czas, próbując wyprostować sytuację, ale było za późno: duma przejęła kontrolę. Zostałam sama. Z domu uciekałam codziennie o 7 rano po to, żeby wrocić nocą, po całym dniu wypełnionym zajęciami w szkole, dodatkowym angielskim, jazdą konną czy tai-chi. Nie było łatwo – w grafiku pojawiały się czasami luki i chcąc nie chcąc nierzadko spędzałam parę godzin siedząc na podłodze przez salą do angielskiego na gliwickiej politechnice, z kanapką w jednej dłoni i książką w drugiej. Żeby tylko nie wracać.”

4. Nie bądź owocem Jogobelli

„Wiesz, jak to jest: być najsłabszym uczniem w klasie? Ja nie wiem. Nie wiem, co to znaczy czuć się głupszym, mniej wartościowym. Chociaż nigdy nie byłam przesadną fanką własnego odbicia w lustrze, nie wiem też, co znaczy nienawidzić siebie i wstydzić się swojego wyglądu. Nie mam pojęcia, jakie to uczucie: być gorszym, chociaż spotykałam ludzi, którzy próbowali mi to uświadomić na moim własnym przykładzie. Byłam chyba jednak zbyt wielkim egocentrykiem, żeby skupić się na tym, co mówili. Pamiętam jednak dobrze – i to uczucie towarzyszy mi często i dzisiaj, chociaż tak bardzo staram się z nim walczyć – jak to jest, czuć się lepszym niż inni, nawet kiedy nie ma ku temu podstaw. Szkoła próbująca równać do średniej najmniejszy objaw indywidualizmu zaszczepiła we mnie nienawiść do przeciętności. Do dziś wolę w ludziach spektakularny brak zdolności do zrobienia czegoś niż bycie niezłym we wszystkim, czego się podejmą. Bardziej cenię zdolnych i bezczelnych leni niż pracowitych rzemieślników własnego sukcesu.”

5. Na sprzedaż

Mam na sprzedaż ojca alkoholika, oddam tanio. Matkę, która wbiła mi nóż w plecy, opchnę z taką samą gorliwością, ale jeszcze nie dziś, jeszcze nie teraz. Nie zrozum mnie źle – nie chciałabym pozbyć się tych doświadczeń, co to, to nie. Potrzebuję ich do tego, żeby skutecznie sprzedawać. Taka jestem gospodarna, niespełniony geniusz marketingu. Mała pirania w basenie pełnym wielkich graczy. Przyczajona taka.

 

Jeśli z jakiś powodów polubiliście te teksty, to przypominam, że w ubiegłym roku podobały się Wam także te:

Na tropie zagadek ludzkości. Glany – fakty i mity (kolejne archeologiczne wykopalisko z… 2011 roku, czyli z samych początków bloga; czy ja serio nie napisałam od tego czasu nic ciekawszego?);

Blogowanie w praktyce: po pierwsze – co tylko potwierdza moją teorię, że najlepsze teksty na blogach to te, które mają jakąkolwiek wartość merytoryczną, w związku z czym pieprzenie o niczym stanowczo w blogosferze zmierzać będzie ku upadkowi;

– 10 kont, które warto obserwować na Instagramie, czyli pełno pięknych, pięknych obrazków.

A Tobie który tekst podobał się najbardziej?
 

5 przedmiotów dla ludzi, którzy gardzą wychodzeniem z domu
Star Wars: niezbędnik fana(tyka) - część druga