Niezbędnik otaku: gadżety z Totoro, które musisz mieć
Dlaczego nie przywożę pamiątek z wyjazdów

Pierwsza i nienaruszalna zasada, którą kieruję się w życiu, brzmi: zakupy robi się online. Osobiście to ja mogę, owszem, iść pomacać kurczaka w mięsnym albo powąchać jabłka (zawsze kupuję „na zapach”), ale kiecki najbardziej lubię mierzyć we własnej, przestronnej łazience, nie martwiąc się o to, że nie mam gdzie położyć torby, kurtynka oddzielająca mnie od świata daje mi wybór – zostawić prześwit na tyłek czy na cycki, jest mi w cholerę gorąco, w głośnikach zawodzi Rihanna, a żeby zobaczyć się naprawdę w pełnej krasie, musiałabym przejrzeć się w tym lustrze na zewnątrz, co oznaczałoby konieczność przedefilowania w potencjalnie jednak zbyt obcisłej spódnicy przed tłumem młodocianych modelek i ich chłopaków. Niedoczekanie.

Inna sprawa, że ze wszystkich ludzi na świecie najbardziej lubię takich, którzy nie żyją od ok. 2,5 tysiąca lat. Stanie w kolejkach w Zarze jest zatem w moim odczuciu drugą najbardziej traumatogenną sytuacją społeczną ever. Pierwszą jest stanie w kolejkach w H&M. Skończywszy ćwierć wieku, wyciągnęłam więc wnioski i stwierdziłam, że noga moja więcej nie postanie. Od tamtej pory chadzam tylko do Wranglera, wymienić zużyte dżinsy na nowe i wpadam okazjonalnie do Galerii Krakowskiej na drakkara albo fish burgera w North Fishu (jeśli wiecie coś odrażającego o żarciu w tym miejscu, to zachowaj to da siebie, bo mi okrutnie smakuje).

 

1. Postaw na dobre tkaniny

Powiedzmy to sobie wprost i bez krygowania się: poliester to ścierwo. To najgorszy chłam, jaki próbują Ci wcisnąć producenci ubrań. Najgorsze, że robią to nie tylko sieciówki, ale i wielu znanych projektantów, doklejając do tych plastikowych szmat metki z obłąkanymi cenami. O ile jednak w przypadku ubrań z luksusowych tkanin sam materiał winduje tę kwotę, o ile w przypadku zwykłej bawełny czy nawet wiskozy można wytłumaczyć to po prostu wartością samej marki, tak w przypadku czegoś, co się nawet do wycierania podłogi nie nadaje, nie ma żadnych usprawiedliwień. Jasne, że każdy może nosić to, na co ma ochotę i w ogóle nie moja sprawa, ale miej po prostu świadomość, że spowijasz się w plastik, a każde dziecko wie, że nie jest to najdrowsze, najbardziej ekologiczne i w ogóle najlepsze tworzywo na ziemi. Co nie?

collage

mała czarna z wycięciem na plecach Venice Beach159 zł – 113,30 zł

espadryle Pier One169 zł – 101,40 zł

czarny kapelusz mint&berry109 zł – 54,50 zł

czarna skórzana kurtka Cigno Nero1 149 zł – 689,40 zł

słomkowy kapelusz New Look – 84zł – 42zł

miętowa sukienka GAP159zł – 113,30

skórzana torebka worek ICHI299zł – 149,50zł

kapelusz Tommy Hilfiger229zł – 137,40zł

Tkaniny zasadniczo dzielimy na trzy rodzaje: naturalne (jak wełna, jedwab, kaszmir, len, bawełna), sztuczne (czyli produkowane w sposób sztuczny, ale stworzone z włókien pochodzenia naturalnego, jak wiskoza, tencel, cupro, acetat, rayon, włókno bambusowe – te oddychające tkaniny są nierzadko bardziej przewiewne i bardziej ekologiczne w produkcji niż bawełna) oraz syntetyczne, czyli wytworzone z niewystępujących w przyrodzie polimerów (jak poliester, poliamid, lycra, akryl, nylon). Chociaż można wyobrazić sobie sporo naprawdę dobrych zastosowań dla tkanin i tworzyw syntetycznych (jak np. kurtka przeciwdeszczowa z poliamidu, odzież sportowa, pończochy, kalosze, worki na śmieci), to nie daj sobie wmówić, że poliester to taki tańszy jedwab, bo może i mamusię oszukasz, ale życia nie oszukasz, a w upalny dzień będziesz śmierdzieć jak mokry pies. Przynajmniej mnie się ten zapaszek z mokrym psem kojarzy, ostatnio miałam okazję się nad tym poważnie zastanowić, bo studenci tłumnie ciągnęli na sesję w garniturach, które koło wełny czy lnu to może i stały, ale raczej w bezpiecznym oddaleniu. Chcąc nadać temu obrazkowi odpowiedni ciężar gatunkowy, podkreślę jeszcze, że garnituru to się raczej co użycie do pralni nie nosi. I zanim ktoś mi tu wyskoczy z tyradami na temat zamożności społeczeństwa, spieszę poinformować, że nie wysiliając się za bardzo na szukanie znalazłam w ciągu 15 sekund kilka wełnianych garniturów (100% wełna owcza) znanej polskiej marki za złotych 400. Tak że won mnie z tym poliestrem.

Tak naprawdę nie ma nic złego w tym, że kupisz sobie kieckę za 50 czy nawet 100 złotych, a jej metka dumnie głosić będzie „100% poliester”. Gorzej, jeśli marka próbuje Ci wcisnąć fikuśną szmatkę za równowartość średniej krajowej i bezczelnie oszczędza na materiale.

Nie inaczej jest z akcesoriami: ja to serio rozumiem, że dla weganina nabycie skórzanej torby to abosulutne no-go i chociaż tzw. „skóra ekologiczna” (którą możemy nazywać po imieniu, czyli workiem na śmieci, bo jedno i drugie zrobione jest z PVC) zazwyczaj niewiele ma wspólnego z ekologią, przynajmniej na etapie produkcji, to jest to wybór podyktowany czynnikami ponadpragmatycznymi. Jeśli jednak lubisz rzeczy dobrej jakości i chcesz mieć ładną, elegancką torbę na lata, to nie stawiaj na logo znanego projektanta, a na naturalną skórę licową (!) właśnie – bo to, że jeden czy drugi projektant woła sobie za swoje worki na śmieci setki dolarów, to nie znaczy, że przy codziennym użytkowaniu nie rozpadną się one na kawałki znacznie szybciej niż wyrób zrobiony z porządnego kawałka świni. Albo krowy.

Inna sprawa, że skóra skórze nierówna, ale to już bajka na inny wieczór, drogie dzieci.

2

sukienka R essentiel99,92 zł – 69,93 zł

sukienka mint&berry – 159 zł – 111,30 zł

sukienka Laura Clement314,96 zł – 157,46 zł

collage

sukienka ASOS Tall25,35 euro – 17,61 euro

sukienka ASOS Petite21,13 euro – 14,79 euro

sukienka ASOS T z kimonowymi rękawami35,21 euro – 13,38 euro

 

2. Skuś się na markę

Od dawna chciałam kupić sobie RayBany. W ubiegłym roku wybrałam ostatecznie model i kolor, ale sezon się nagle skończył i potrzeba zeszła na dalszy plan. Stała się paląca miesiąc temu, kiedy wyjęłam swoje stare okulary przeciwsłoneczne z torby i przez kolejną minutę szukałam w owej torbie ich brakującej połowy. Cóż, nie ma rzeczy wiecznych, a nawet gdyby takie były, to moje okulary za 3 dychy raczej nie znalazłyby się wśród nich. Zdecydowałam więc, że zafunduję sobie nareszcie takie patrzałki, jakie zawsze chciałam mieć: miałam już upatrzony sklep, gdzie sprzedawali je w dobrej cenie z gwarancją oryginalności, ale ostatecznie skorzystałam gdzie indziej z 20% zniżki online i dorzuciłam do tego 12% rabatu na całe zamówienie; koniec końców kupiłam je naprawdę okazyjnie. I chociaż wciąż nie były tanie, to nie żałuję ani jednej wydanej złotówki – nie dlatego, że są takie super, jakościowe i wytworne, ale po prostu dlatego, że naprawdę, naprawdę chciałam je mieć.

Jeśli marzysz o jakimś drogim, markowym przedmiocie, którego zakup możesz pokryć z miesięczych zarobków (jak nie możesz, to Cię na to nie stać, deal with it, oszczędzanie pieniędzy tylko po to, żeby kupić ciuch to coś, co naprawdę warto przemyśleć jeszcze raz) i wciąż opłacić wszystkie rachunki, zapewnić sobie jedzenie i przerwać do kolejnej wypłaty, zastanów się tylko, czy naprawdę będziesz tego używać. Czy nie znudzi Ci się za pół roku albo nawet za rok? Jeśli od zawsze śnił Ci się po nocach długi płaszcz od Max Mary w kolorze wielbłąda, trencz Burberry, klasyczna pikowana „chanelka”, skórzana kurtka Diesel albo szpilki od Jimmy’ego Choo, spróbuj policzyć w głowie, jak długo możesz nosić jedną rzecz. Możesz wyobrazić sobie, że ten jeden ciuch czy dodatek służy Ci do końca życia i za 20, 30 lat – jeśli będzie wyglądał wciąż dobrze – będziesz zakładać go z przyjemnością?

3

dżinsy G-Star Raw459,90 zł – 319,90 zł

okulary Moschino379,90 zł – 299,90 zł

płaszcz Simple699,90 zł – 299,90 zł

baleriny Melissa Space Love by Jeremy Scott459,90 zł – 369,90 zł

spodnie Simple469,90 zł – 299,90 zł

sandały Emu Australia639,90 zł – 509,90 zł

2

sukienka Marc O’Polo519,90 zł – 469,90 zł

zegarek DKNY519 zł – 469,90 zł

kombinezon Simple899,90 zł – 469,90 zł

torebka Gino Rossi599,90 zł – 459,90 zł

To nie musi być rzecz z najwyższej półki cenowej. W ubiegłym roku kupiłam sobie na wyprzedaży zimowy płaszcz Simple z czystej owczej wełny. Naprawdę bardzo go lubię – po dwóch sezonach wciąż nie sądzę, żebym najbliższej zimy miała rozglądać się za nowym okryciem i czymś go zastępować. Zamiast 1500 zł zapłaciłam za niego 700 zł – gdybym miała zakładać, że w kolejnym sezonie będe potrzebowała nowej kurtki, raczej dałabym sobie spokój. Znam jednak siebie i swoje podejście do ciuchów: jeśli nie zniszczy go niespodziewany wypadek, prawdopodobnie spędzimy raczej jeszcze kilka ladnych lat.

Znana marka nie zawsze jest gwarancją jakości, są jednak firmy, które cieszą się dobrą opinią. Co istotne, firmy te oferują często 2-letnie (lub dłuższe, czasami nawet dożywotnie!) gwarancje na swoje produkty i naprawdę ich przestrzegają. Tak robią np. Wrangler i Lee – odkąd przekonałam się, że nie mam w ich sklepach nigdy problemu z reklamowaniem produktów, chętnie tam wracam. Nawet jeśli wiem, że te dżinsy nie mają szans przetrwać obiecanych 2 lat przy codziennym noszeniu.

collage

dżinsy Diesel799 zł – 599 zł

biustonosz Heidi Klum Intimates249 zł – 124,50 zł

dżinsy Diesel z rozszerzaną nogawką639 zł – 319,50 zł

tenisówki Adidas Originals359 zł – 179,50 zł

pastelowa torebka Michael Kors – 739 zł

skórzana kurtka Guess1 399 zł – 1 119,90 zł

buty New Balance419 zł – 230,45 zł

brązowa torebka Michael Kors1 659 zł – 663,60 zł

1

biała sukienka Simple699,90 zł – 399,90 zł

okulary RayBan429 zł – 343,20 zł

biała poliuretanowa sukienka Guess Jeans569,90 zł – 459,90 zł

baleriny Melissa379,90 zł – 339,90 zł

czarna sukienka Simple749,90 zł – 429,90 zł

niebieskie szpilki Simple469,90 zł – 369,90 zł

 

3. Wybieraj klasykę… ale bez przesady

Każdy poradnik wyprzedażowy sugeruje, żeby w pierwszej kolejności chwytać za ciuchy typu basic i nieśmiertelne klasyki. Tylko po co Ci czarna spódnica i marynarka, jeśli za pingwina ostatni raz przebrałaś się podczas zdawania ustnej matury 10 lat temu? Dlaczego masz wydawać swój ciężko zarobiony hajs na klasyczne dżinsy o prostej nogawce, skoro masz super zgrabną figurę i komfortowo czujesz się jedynie w rurkach tak wąskich, że zakładasz je przy pomocy łyżki do butów? Nie kupuj czarnych szpilek, zwiedziona opowieściami o tym, że kiedyś Ci się na pewno przydadzą. Nie przydadzą Ci się, nie miej złudzeń. Jeśli nie przydały Ci się do tej pory, to i kolejne 25 czy 30 lat bez nich przeżyjesz.

Postaw na rzeczy dobrej jakości, na które w regularnych cenach być może nie byłoby Cię stać, a które sprawią, że Twoja garderoba będzie krzyczeć „yolo bitches, mam stajla”. Przede wszystkim jednak skup się na tym, czy faktycznie będziesz je nosić: nic Ci po najpiękniejszych sukienkach i najelegantszych czółenkach na obcasie, jeśli na co dzień nosisz dżinsy, a na horyzoncie nie widać żadnej specjalnej okazji. Zanim  ta okazja nadejdzie, możesz przytyć, schudnąć, stracić stopy albo po prostu może Ci się odwidzieć.

Z drugiej jednak strony „klasyka” to dobry wybór, kiedy cenisz sobie proste kroje i komfort noszenia: podczas wyprzedaży nic nie stoi na przeszkodzie, żeby przynieść do domu nawet i 15 popielatych t-shirtów i 5 par dżinsów o niemal identycznym kroju. Jeśli będziesz to nosić – to czemu nie?

1

czerwona sukienka mint&berry199 zł – 129,35 zł

szara sukienka Tommy Hilfiger549 zł – 329,40 zł

czarna sukienka Bench169 zł – 101,40 zł

granatowa sukienka American Apparel159 zł – 111,30 zł

collage

dżinsy Diesel549 zł – 274,50 zł

torebka Michael Kors1 579 zł – 631,60 zł

okulary przeciwsłoneczne  Karl Lagerfeld629 zł – 314,50 zł

jedwabny szlafrok La Perla – 1 319 zł – 659,50 zł

okulary przeciwsłoneczne Anna Field54 zł – 43,20 zł

czółenka Michael Kors549 zł – 329,40 zł

 

4. Korzystaj z naprawdę dużych przecen

50, 60 czy nawet 70% to świetna okazja, zwłaszcza jeśli mowa o marce, którą lubisz, albo o produkcie, na który od dawna polujesz. Jeśli natomiast popularna sieciówka oferuje Ci 10% obniżki, weź głęboki oddech i zastanów się, czy warto. Tak niewielkie upusty (czy nawet mniejsze, jak 5% lub propozycja darmowej wysyłki) sprawdzają się praktycznie tylko w przypadku marek, które przecen nie organizują w ogóle (jak np. najlepsze francuskie domy mody – to dlatego oryginalnych perfum Diora czy Chanel nie da się kupić za połowę ceny).

Pamiętaj tylko o tym, żeby nie dać się ponieść ułańskiej fantazji: to, że kiecka kosztuje tylko 30zł, nie oznacza, że możesz przymknąć oko na fakt, że wygląda jak ścierka do naczyń, tyle że syntetyczna. Tanie nie znaczy, że warto: chociaż żaden zakupoholik w to nie wierzy, naprawdę bardziej opłaca się kupić jedną porządną rzecz niż 5 produktów kiepskiej jakości w tej samej cenie.

collage

skórzana kurtka Jofama1 679 zł – 839,50 zł

buty New Balance419 zł – 209,50 zł

tenisówki Pataugas729 zł – 364,50 zł

bikini Twintip Performance109 zł – 54,50 zł

żakiet Pepe Jeans399 zł – 199,50 zł

tenisówki Vans279 zł – 139,50 zł

collage

kurtka skórzana Tommy Hilfiger2 499 zł – 1 249,50 zł

tenisówki Puma339 zł – 165,50 zł

dół od bikini Hunkemöller109 zł – 54,50 zł

tenisówki Superga419 zł – 209,50 zł

torebka ZIGN339 zł – 165,50 zł

tenisówki Vans259 zł – 142,45 zł

collage

tenisówki Adidas Originals359 zł – 179,50 zł

tenisówki Puma339 zł – 169,50 zł

tenisówki Superga419 zł – 209,50 zł

tenisówki Puma – 339 zł – 169,50 zł

1

tenisówki Converse369 zł – 147,60 zł

torebka Miss Selfridge109 zł – 54,50 zł

okulary przeciwsłoneczne Jeepers109 zł – 54,50 zł

torebka Michael Kors1 369 zł – 616,05 zł

 

5. Zaszalej i… sprawdź, ile masz dni na zwrot

Nie każdy ma tego świadomość, ale sklepy stacjonarne wcale nie muszą przyjmować zwrotów towarów tylko dlatego, że Ci się, ziomek, odwidziało. Wiele osób tak myśli, ale nakazujący tak przepis od lat nie jest w mocy. Bezproblemy zwrot gwarantują natomiast (chyba) zawsze sklepy online: niektóre, jak moje ukochane Zalando (nie, to nie jest wpis sponsorowany), do zamówienia dołączają już formularz zwrotu i samoprzylepny list przewozowy, więc możesz nadać paczkę zwrotną w zasadzie od razu, a pieniądze otrzymasz po kilku (naprawdę kilku) dniach na konto. Cała procedura zwrotu jest, oczywiście, bezpłatna.

Kupowanie online ma jedną ogromną przewagę nad zakupami stacjonarnymi: nie kupujesz w biegu, nie męczysz się, nie niecierpliwisz, nie podejmujesz decyzji tylko po to, żeby już wyjść z tego cholernego sklepu i iść wreszcie na lody do Maka. Twoje domowe lustro nie robi Cię w konia tak jak te w niektórych sieciówkach, możesz zmierzyć daną rzecz nawet i 15 razy, zanim się zdecydujesz, zobaczyć jej kolor w dziennym świetle (niby mała rzecz, a jednak ważna), a i Twoje domowe światło nie sprawia, że wyglądasz jak trup dziewicy zmarłej na suchoty.

Jeśli jednak zdecydujesz się na zakup w stacjonarnym sklepie, zapytaj wprost, czy możesz zwrócić produkt (także ten z przeceny), ile masz na to czasu i czy pieniądze zwracają w gotówce czy w postaci karty ze środkami do wykorzystania w sklepie. Nie muszę chyba mówić, że ta ostatnia opcja średnio się opłaca?

collage

granatowa sukienka ASOS Tall35,21 euro – 21,13 euro

okulary przeciwsłoneczne Cheap Monday129 zł – 64,50 zł

błękitna sukienka ASOS Tall30,98 euro – 21,13 euro

okulary przeciwsłoneczne Jeepers Peepers – 109 zł – 54,50 zł

czerwona sukienka ASOS35,21 euro – 24,65 euro

collage

plecak w grochy Even&Odd109 zł – 54,50 zł

okulary przeciwsłoneczne Jeepers Peepers109 zł – 65,40

– sandały Lola Ramona509 zł – 407,20 zł

sukienka Noisy May219 zł – 109,50 zł

torebka Desigual339 zł – 165,50 zł

okulary przeciwsłoneczne  Jeepers Peepers – 129 zł – 64,50 zł

 

Niezbędnik otaku: gadżety z Totoro, które musisz mieć
Dlaczego nie przywożę pamiątek z wyjazdów