Wygrzebki z sieci #13: japońskie świetliki i OpticsPro 9 Elite Edition
Wygrzebki z sieci #11: co można zrobić z klocków LEGO?

Język i słowa, z którego się on składa, to intrygująca zagadka: wie o tym każdy, kto kiedykolwiek próbował przełożyć na „obce” abstrakcyjny żart lub skomplikowane uczucie, typowe dla swojego kręgu kulturowego. Bardzo często jest to po prostu niemożliwe. 

Co mówi o nas język? Którym się posługujemy? Sprawdź to w dzisiejszej odsłonie wygrzebków: Twojej codziennej porcji wartościowych linków do porannej kawy. Smacznego!

Kolejna porcja dobrych linków do kawy już jutro rano!

SPOŁECZEŃSTWO

1. Na pewno niejednokrotnie spotkaliście się ze znawiskiem „grammar nazi”. Nie wiem, jaki macie do niego stosunek, ale powiedzmy to sobie wprost: wytykanie komuś publicznie błędów jest objawem niesamowitego buractwa. Piszę to, przyznając się pokornie, że kilkakrotnie poniosło mnie i również to zrobiłam. Do dziś zdarza mi się to zresztą, kiedy ktoś sam zaczyna lub kiedy używa tego jako argumentu w dyskusji przeciwko mnie lub komuś innemu – udowodnienie mu, że nie rzuca się kamieniami, kiedy się mieszka w szklanym domu, zawsze przynosi radość.

Niemniej, jest to radość niska i wynikająca z podłych pobudek. Gramatyczni naziści sięgają po tę broń nie z powodu chęci naprawy świata, ale z potrzeby udowodnienia swojej (mylnie zakładanej) wyższości. Najczęściej po prostu nie mają sensownych argumentów i nic do powiedzenia w temacie sporu. Znajomość zasad gramatyki i ortografii jest jedyną rzeczą, którą mogą zabłysnąć: próbują więc za wszelką cenę, nie mając jakby świadomości, że nikt nie uważa ich z tego powodu za inteligentów.

Naprawdę, żodyn.

Obejrzyj to krótkie video: dowiecie się z niego, dlaczego bycie językowym snobem jest pretensjonalne i w zasadzie bezsensowne. Co prawda nagranie dotyczy języka angielskiego, ale pada tam jeden niezwykle ważny argument: „gramatyczny nazizm” jest często stosowany jako broń przeciwko całym grupom społecznym, którym odmawia się kwalifikacji intelektualnych, a co gorsza – moralnych do stanowienia o świecie, w którym żyją. Na pewno wiesz, o co chodzi: w Polsce temat jest jak najbardziej na czasie; radykalni konserwatyści rzucają na prawo i lewo „lewakami”, „komuchami”, „zabójcami” i oskarżają o promowanie „cywilizacji śmierci”, na co skrajna lewica rewanżuje się „ciemnogrodem”, „zacofaniem” i wytykaniem błędów gramatycznych w zdaniach krytykujących, tak jakby samo to świadczyło o byciu głupszym i gorszym.

Ot, taka erystyka dla ubogich duchem po obydwu stronach, z tym że po lewej jakby gorsza, bo użyta z rozmysłem. Schopenhauer krzywi się z niesmakiem.

PS – mnie możecie błędy i literówki bez skrępowania wyliczać, oszczędzę na korekcie. Megalomania ma to do siebie, że pewności siebie nie są w stanie zburzyć jakieś tam przecinki czy lapsusy.

zapomniane2. Chociaż gramatyczny nazizm trąci strasznie cebulą, to poszerzanie własnego słownictwa jest jak najbardziej wskazane: jeśli nie ciągnie Cię do starych powieści, zajrzyj do książki „Zapomniane słowa”, antologii pod redakcją Magdaleny Budzińskiej – może któreś ze słów zapadnie Ci tak mocno w pamięć, że zaczniesz go używać?

Co ty na To, żeby od dzisiaj nie mówić już „ASAP” i, zamiast używać tego skrótowca, prosić, aby coś zostało zrobione chyżo?

Książka w wersji papierowej
E-book

3. Nie wszystkie słowa mają swoje odpowiedniki w obcych językach. Jest wiele wyrazów, których przetłumaczyć po prostu się nie da – i może to i lepiej. Obcy język nie zawsze jest w stanie oddać emocjonalność danego kręgu kulturowego i, szukając podobnych słów, nierzadko rozmywa znaczenie określonych stanów, uczuć, czynności czy sytuacji.

Mój anglista z liceum wyjaśnił mi kiedyś, że Polacy nie znają słowa, które oddaje znaczenie wyrazu „Schadenfreude” (dosł. cieszenie się z cudzego nieszczęścia, przyjemność odwczuwana na widok czyjegoś niepowodzenia), bo ryby nie potrzebują określenia na wodę. Najbliższy temu określeniu byłby „małostkowy”, to jednak nie do końca to samo. W angielskim takiego człowieka określa się jako „mean”, które jednak znaczy też po prostu „wredny” i tak właśnie pierwotny sens ulega po drodze zatarciu.

Są jednak także ładne słowa, których nie da się dobrze przetłumaczyć: sprawdź tę listę. Idę o zakład, że dopiero teraz zdasz sobie sprawę, jak bardzo potrzebujesz polskich odpowiedników tych wyrazów!

4. Cały urok takich nieprzetłumaczalnych słów wydobywają ilustracje – obraz jest w stanie wyrazić więcej niż język. Więcej grafik znajdziesz tutaj.

Charming-Series-of-Illustrations-Depict-What-Words-Fail-to-Capture3__880 cute-illustrations-untranslatable-words-marija-tiurina-2

5. W języku ważna jest też wymowa. Sprawdź tutaj, które ze znanych angielskich słów wymawiasz niepoprawnie. A jeśli potrzebujesz pomocy przy nauce i masz ochotę naprawdę szlifować swój angielski, odwiedź Arlenę na jej kanale Po Cudzemu. Szybko zauważysz efekty!

Wygrzebki z sieci #13: japońskie świetliki i OpticsPro 9 Elite Edition
Wygrzebki z sieci #11: co można zrobić z klocków LEGO?