Wygrzebki #47: czips z marakui Łukasza Najdera, Jim Carrey i flamingi
"Mężczyzna imieniem Ove", czyli jak skutecznie popełnić samobójstwo

W tym roku obejrzałam póki co mało filmów. „Mało” to znaczy jakieś 50 sztuk od stycznia. Kiepski wynik, biorąc pod uwagę, że w roku ubiegłym naliczyłam 240 tytułów. Praktycznie w ogóle nie chodzę do kina, w zasadzie to opuściłam nawet festiwal filmowy i dopiero od niedawna się rehabilituję, spędzając długie godziny na streamie. Postanowiłam jednak, że w pierwszej kolejności nadrabiać będę polskie filmy i staram się to regularnie czynić: w ciągu ostatnich miesięcy sięgnęłam więc po głośne krajowe produkcje, których z jakiegoś powodu (głównie z tego, o którym pisałam ostatnio) nie odhaczyłam z listy od razu po premierze. Jeśli chcecie zaprzyjaźnić się bliżej z aktualnym polskim kinem, to zachęcam do pójścia w moje ślady!

Oglądajcie polskie filmy. Naprawdę warto.

Poprzedni1 z 10Następny

1. Baby Bump (reż. Kuba Czekaj, 2015) – 8/10

Polskie filmy, które powinieneś nadrobić - Baby Bump

Jak dopieścić wizualnie film, poziom: Kuba Czekaj.

Bodajże najbardziej kontrowersyjny polski film ostatnich lat. Kontrowersyjny – a to nietypowe – nie ze względu na temat, a formę. W Polsce przyjęty raczej słabo: spotkał się nad Wisłą z falą krytyki i niezrozumieniem, co nie dziwi specjalnie, kiedy wziąć pod uwagę, że takiego kina się u nas po prostu nie robi i widz nie za bardzo miał się, tak po prawdzie, kiedy z nim oswoić. Już za samo to należą się Kubie Czekajowi oklaski: tym, którzy twierdzą, że w Polsce nie robi się niczego nowego, świeżego i zaskakującego, ten pełnometrażowy debiut powinien zamknąć usta.

„Baby Bump” to przede wszystkim wizualne szaleństwo: dawno nie widziałam polskiego filmu tak dopieszczonego wizualnie i jednocześnie osadzonego w realiach współczesności. Przypominające kolorowy teledysk migawki i dopasowany do tego stylu montaż wybijają mocno ze strefy komfortu i na każdym kroku przypominają, że tu się robi awangardę, że eksperyment, że próbujemy inaczej. Kuba Czekaj rezygnuje z klasycznej narracji i realizmu na rzecz rozbuchanej metafory, która zapędza się w rejony i tematy cokolwiek szokujące.

Polskie filmy, które powinieneś nadrobić - Baby Bump

Musisz się mną zająć.

Polskie filmy, które powinieneś nadrobić - Baby Bump

Kuba Czekaj nie bierze zakładników i dokonuje zamachu na świętości – już go lubię.

Czy ten film jest obrzydliwy? Owszem, bywa. Widok matki głównego bohatera z długim, prawopodobnie łonowym włosem między zębami sugeruje przebieg wydarzeń bardziej dobitnie niż najlepiej nakręcona scena seksu. A przecież tak właśnie seks półrodzicielski postrzegać mógłby nastoletni potomek – sama obrzydliwość, odraza, kał, kał, kał. Z całą pewnością nie jest to obrazek dla widza, który w pośpiechu wybiegał z „Wilgotnych miejsc” – chociaż Czekaj to nie Pasolini i nie funduje widzowi wesela z ekskrementami w roli dania głównego, to jednak z widoczną satysfakcją próbuje wywołać w odbiorcy poczucie dyskomfortu. Udaje mu się to jak cholera: seksualizacja – jakby nie było – dziecka, wkraczającego w okres dojrzewania chłopca, daleka jest od tego, do czego przyzwyczaili nas rodzimi twórcy. A nawet jeśli już pojawia się nad Wisłą taki motyw, to raczej w postaci widocznej w „Placu zabaw” Bartosza Kowalskiego niż w kontekście kompleksu Edypa.

To właśnie jedna z tych rzeczy, które mogą tu szokować i oburzać. Przewalające się w chłopcu fascynacja i obrzydzenie odczuwane względem własnej matki to nie do końca efekt tylko jego szalonej wyobraźni. Sama zainteresowana nie jest tu bez winy, prowadzi z synem dziwną grę, której zdrowy psychicznie widz nie jest w stanie przecież zaaakceptować. Dojrzewanie u Czekaja smakuje perwersją, kazirodczą fantazją i bezustannym dysonansem – doktor Freud prawdopodobnie umarłby ze szczęścia, oglądając ten film, ale nie może, bo już nie żyje. I chociaż niektórzy powiedzieliby, że tak jest lepiej, to jednak warto na czas seansu odstawić na bok praworządną moralność i spojrzeć na „Baby bump” nie jak na obrazek o spermie i innych wydzielinach ciała, ale jak na mocno surrealistyczny przewodnik po świecie, w którym dokonuje się przemiana chłopca w mężczyznę. Kuba Czekaj zaprasza na przejażdzkę po zakazanych rewirach, gdzie nie ma miejsca na kołtuńską pruderię i fałszywą niewinność przeobrażających się dzieci, w jaką wierzyć chcą dorośli.

Polskie filmy, które powinieneś nadrobić - Baby Bump

Dojrzewanie to nie są rurki z kremem.

Polskie filmy, które powinieneś nadrobić - Baby Bump

Mama bardzo, bardzo kocha swojego synka.

Bo i zachowanie agresywnej seksualnie matki nie jest tu przecież tak naprawdę jednoznaczne: wynika raczej z tego, jak młody Mickey House własną rodzicielkę powstrzega i jak odbiera jej zachowania, które – oglądane obiektywnie z boku – niekoniecznie muszą wcale nosić ślady patologii. Czekaj zdaje się jednocześnie przestrzegać tu o skutkach toksycznej więzi: najważniejszego faceta w życiu mamusi, jej małego mężczyznę, łączy z rodzicielką gruba pępowina; sam Mickey natomiast zaczyna dopiero wyzwalać się spod uroku kobiety, która przez całe dzieciństwo była zapewne najpiękniejszą i najwspanialszą istotą w jego życiu. 

Chociaż brak tu realizmu, paradoksalnie mamy naturalizm: fizjologia jest dosłowna, bezczelna i eksploatowana w brawurowy sposób. Dość powiedzieć, że główny bohater handluje swoim nieskażonym narkotykami moczem wśród szkolnych kolegów, żeby zarobić na operację nadmiernie odstających uszu (Mickey House, Mickey Mouse, kreskówkowa mysz, uszy – kumacie?). A dalej jest już tylko lepiej. Komiksowa wręcz stylistyka z jednej strony łagodzi wydźwięk tych organicznych detali, z drugiej – przerysowując je, Czekaj umiejętnie szokuje, wyśmiewa obraz zgnębionej, steranej życiem i umęczonej karnie matki Polki, odziera z niewinności dzieciństwo i przypomina, że dojrzewanie to tak naprawdę koszmar.

Polskie filmy, które powinieneś nadrobić - Baby Bump

Wypatrosz, matko, tego kurczaka, przy wtórze śpiewu Violetty Villas.

Polskie filmy, które powinieneś nadrobić - Baby Bump

Ludzie lubią okrucieństwo; możesz dotknąć, potarmosić – chcesz?

Może własnie dlatego „Baby Bump” zachwyca tak bardzo. Krwawiące uszy, nocne polucje, sny o ciąży, poczucie obcości własnego ciała, nieprzystawalność języków światów dziecka i dorosłych, niewygładzona i pełna frustracji wulgarność, pełne przemocy kreskówki oraz czerwone usta matki, erotycznie obejmujące i pochłaniające kolejne kęsy jedzenia są jak policzek wymierzony uświęconemu obrazowi polskiej rodziny i mitycznej krainie dzieciństwa, o której na głos wspomina się raczej o w kontekście zabaw w wojnę z kolegami niż pierwszej masturbacji do zdjęcia koleżanki z klasy (w najlepszym przypadku). Świat wchodzących w okres nastoletni dzieci w „Baby Bump” nie ma w sobie już nic niewinnego: są tu dragi, agresja i seks, dwie nastoletnie blond syrenki, szkolne lolitki z lizakami w buziach oraz filmiki z YouTube’a.

Polskie filmy, które powinieneś nadrobić - Baby Bump

Lekcja stylu z Kacprem Olszewskim.

Polskie filmy, które powinieneś nadrobić - Baby Bump

„Baby Bump” reprezentuje współczesność, awangardę, nonszalancję i niezależność każdym swoim elementem: od stylizacji aż po muzykę.

I jest jeszcze strona audiowizualna: dynamiczne dialogi brzmią jak wyjęte prostu ze snów i często nie mają najmniejszego sensu, w tle pobrzmiewa NiweaCipeDrapSquad, młody Olszewski wygląda momentami jak Dorociński w miniaturze (ta mimika!), a stylówki bohaterów rzucają na kolana w każdej scenie i wpasowują się zgrabnie w ten groteskowy obrazek. 

Ja się chyba trochę zakochałam.

 

TRAILER | TEN teledysk

„Baby Bump” możecie obejrzeć legalnie tutaj. Film na DVD można kupić tutaj, a już 18 sierpnia do kin wchodzi nowy film Kuby Czekaja pt. „Królewicz Olch”.

Uwadze polecam też ścieżkę dźwiękową do filmu – dostępną także na kasecie

Poprzedni1 z 10Następny
Wygrzebki #47: czips z marakui Łukasza Najdera, Jim Carrey i flamingi
"Mężczyzna imieniem Ove", czyli jak skutecznie popełnić samobójstwo