Wygrzebki #68: David Lynch - wycieczka do Twin Peaks i nie tylko
Wygrzebki #67. Disney: i żyli długo i bardzo nieszczęśliwie

Niedawno wymieniłam telefon na nowy i w efekcie nie mogę już dłużej wymawiać się słabym sprzętem podczas robienia zdjęć. Nie znajduję słów, jak ogromną zmianą w życiu jest dla mnie obecność tego urządzenia – chociaż wiem, jak wiele osób śmieje się lub łapie za głowę na samą myśl o wydaniu kilku tysięcy złotych na smartfona, dla mnie to przedmiot pierwszej potrzeby. To narzędzie pracy, aparat, dyktafon, moje małe centrum kontroli nad światem, które jest w stanie zastąpić komputer podczas wielu czynności.

W ubiegłym roku kupiłam iPada i po 12 miesiąch użytkowania oraz dokupieniu do niego klawiatury zrezygnowałam całkowicie z posiadania laptopa. Zestaw iPhone 7 Plus 128 GB + iPad Air 32GB 4G w połączeniu z tą zabawką oraz piórkiem Wacoma zaspokaja moje wszystkie wyjazdowe potrzeby łącznie z obróbką zdjęć, pisaniem tekstów, oglądaniem filmów i seriali, codzienną pracą. Do szczęścia brakuje mi jedynie możliwości podłączenia do iPada myszki na bluetooth. 

Do laptopów po prostu nie mam szczęścia: wszystkie po kolei zawodzą mnie wcześniej czy później i umierają na śmierć. Kolejnego już po prostu nie kupię, chyba że w końcu będzie mnie stać na MacBooka. W domu korzystam ze stacjonarnego komputera i 23-calowego monitora i wciąż nie potrafię się nadziwić, że tak wiele osób decyduje się oglądać filmy na 15-calowym ekranie laptopa. 

Nie dbam o swoje konto na Instagramie w takim stopniu, w jakim powinnam. To w ogóle nie jest moja ulubiona forma komunikacji. Chociaż lubię oglądać cudze zdjęcia (zwłaszcza te naprawdę ładne), to sama podczas wyjazdów zwykle odkładam w nieskończoność publikacje fotek. Zbyt dużo się dzieje – wszystko chcę zobaczyć, wszędzie chcę pójść, nie lubię tracić czasu, kiedy otacza mnie tak wiele interesujących, nowych rzeczy, a do tego za obróbkę zdjęć wolę wziąć się wtedy, kiedy mogę na spokojnie usiąść i poświęcić im dłuższą chwilę. 

W efekcie łapię się na tym, że traktuję Instagram trochę jako związany z blogiem obowiązek, który rzadko sprawia mi realną przyjemność. Może teraz się to zmieni, kiedy nowy smartfon pozwala mi wreszcie pracować w cywilizowanych warunkach? Gdyby to zależało jednak tylko od mojego kaprysu, zrezygnowałabym najchętniej i z tego konta i z fanpage’a na Facebooku, przenosząc swoją aktywność w całości na Twittera. Biorąc pod uwagę zapowiadane przez Facebooka zmiany w algorytmie, kto wie – może niebawem to będzie jedyne rozsądne wyjście z sytuacji. 

Mój stosunek do Instagrama mogę określić jedynie jako ambiwalentny. Z jednej strony, jak wspominałam, lubię oglądać cudze fotografie, z drugiej – obcowanie z nimi to dla mnie najszybsza droga do tego, żeby zepsuć sobie humor na cały dzień. Przyczyna jest prosta: zazdrość i frustracja. 

Niby wiem, że niczyje życie nie wygląda tak jak na jego profilu w mediach społecznościowych, a jednak momentami zżera mnie niepewność. Co zrobiłam nie tak, że nie mam tego, co mają inni? Dlaczego nie leżę na zalanej slońcem plaży, nie mam przy boku rozkochanego do szaleństwa chłopaka, sylwetki modelki albo drogiej torebki? Odpowiedź jest w sumie prosta: bo jestem zbyt leniwa, żeby ciężko pracować – czy to na kosztowne wakacje, drogą torebkę czy też na świetną sylwetkę – oraz mam paskudny charakter. 

Tak naprawdę wiem przecież, że ludziom fajne rzeczy nie spadają z nieba: kumpelka, która wygrzewa się obecnie na Kanarach, zarobiła na ten wyjazd własną pracą, znajoma w skąpym bikini regularnie odwiedza siłownię i dba o to, co je. I ot, cały sekret.

Inna rzecz, że starannie skomponowane kadry nie pokazują tego, co za nimi. A przecież sama wycinam bezlitośnie ze zdjęć bałagan na biurku, kontener na śmieci koło pięknej kamienicy, pijanego faceta sikającego w romantycznym parku. Staram się o tym pamiętać, kiedy na widok zdjęć z wakacji koleżanek blogerek uderza mnie po raz kolejny, że przegrałam życie i że wszystkim się układa tylko nie mnie.

Wiem przecież, że to nie jest takie proste. I wiem, że wiele koleżanek ma identyczne myśli, chociaż wydawałoby się, że żyją w idealnym świecie bez zmartwień. 

1. revolutionship

Stambuł w kadrach. Największe i najludniejsze miasto Turcji, które – co ważne – nie jest stolicą kraju. Stolicą Turcji jest Ankara. Warto pamiętać.

Nigdy nie byłam. Bardzo chciałabym pojechać.

profile na Instagramie - tattwa

2. hawajska_onthemove

Chociaż nie znamy się jakoś wybitnie dobrze, często opowiadam o Gosi znajomym. Sami powiedzcie, czy to nie dobra anegdota: nazywa się Małgorzata Hawajska i ma dwie starsze siostry, które… mieszkają na stałe na Hawajach. Tyle wygrać!

Instagram Gosi to miks hawajskich wysp, jogi, surfingu, Krakowa i kwiatów we włosach. Można się zakochać – z powodu tych zdjęć Hawaje wskoczyły na pierwsze miejsce na mojej liście „do odwiedzenia”. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się tam dotrzeć.

Przy odrobinie szczęścia może już nawet nie będę musiała wracać.

profile na Instagramie - tattwa

3. ovvlsome

Bardzo dobre, świetnie wykadrowane zdjęcia – tylko tyle i aż tyle. Dowód na to, że sprzęt może i ma znaczenie, ale najważniejsze jest dobre oko i umiejętność skomponowania obrazu. 

Nieodmiennie się zachwycam.

profile na Instagramie - tattwa

4. linda.simka

Nie wiem, czy komukolwiek zazdroszczę w życiu tak bardzo jak Lindzie. Chodziłyśmy razem do gimnazjum, jakimś cudem ta znajomość przetrwała do dzisiaj. Podczas gdy ja kiszę się w krakowskim smogu, Linda lata po świecie jako stewardessa Emirates. Pomiędzy kolejnymi trasami zwiedza świat, a ja z rosnącym bólem serca patrzę, jak przytula kangury w Australii i stoi w cieniu posągów na Wyspie Wielkanocnej.

Za to ostatnie naprawdę jej trochę nienawidzę.

profile na Instagramie - tattwa

5. daniellamurnursery

Szaleję na punkcie sfinksów. Są tak okropnie brzydkie, że przekraczają granicę brzydoty i wyłaniają się całe na biało po drugiej stronie, nieodmiennie mnie zachwycając. Uwielbiam je!

Skóra sfinksa przypomina jak dla mnie w dotyku kobiecą łydkę następnego dnia po ogoleniu nóg: jest gładka, ale z ledwie wyczuwalnymi, dopiero kiełkującymi igiełkami nowych włosów. Delikatna, ciepła i lekko pomarszczona skóra nie ma nic wspólnego z surowym kurczakiem, co jest o tyle dziwne, że przecież sfinksy wyglądają dokładnie jak obrane z piór kurze kadłubki. Cudowne!

Na tym profilu możecie znaleźć sporo zdjęć i filmików (!) kociąt sfinksów i podobnych do nich elfów (kotów elfich). Enjoy!

profile na Instagramie - tattwa

6. zirathecorgi

Zira to jeden z najsłodszych psów, jakie widziałam w życiu. Mieszanka Pembroke Corgi i miniaturowego owczarka australijskiego (Aussie) dała białego, niebieskookiego psiaka z uroczym nakrapianym nosem, roześmianego od ucha do ucha.

Chociaż ani Corgi ani Aussie nigdy nie były na mojej liście wymarzonych ras, to na widok tych zdjęć przepadłam dokumentnie. Słodziak!

profile na Instagramie - tattwa

7. matthewthehedgehog (wcześniej darcytheflyinghedgehog)

Hodowlane jeżyki, ostatnimi czasy dość popularne, nie są długowieczne. To dlatego lubiany profil Darcy zastąpiło konto Matthew. Chociaż na tym pierwszym nie pojawiają się już z wiadomych przyczyn nowe zdjęcia Darcy, to i tak warto zajrzeć do archiwum. 

Zanim jednak sami zdecydujecie się na takiego pupila, dobrze to przemyślcie. Taki zwierzak wymaga specyficznej opieki!

profile na Instagramie - tattwa

profile na Instagramie - tattwa

8. morakorytowska

Kolejna z moich koleżanek – tym razem w roli głównej są nie zamorskie podróże, a najpiękniejsze mieszkanie, jakie w życiu widziałam. Byłam w nim tylko raz, zanim jeszcze Kosta z Jurkiem ostatecznie je wypieścili i już wtedy zrobiło na mnie ogromne wrażenie. 

Ten dwupoziomowy apartament (nie bójmy się tego słowa) z imponującą ścianą z gołej cegły wygląda jak mokry sen hipstera. Jest tu wszystko: szeroki parapet do leżenia, ogromne okno, najbardziej kozacka wanna w uniwersum, hamak i bujawka, piękne kafelki w łazience i światełka everywhere. A jeszcze nie tak dawno był tam tylko jeno gruz i stan gorzej niż surowy!

Serio, nie macie pojęcia, jak okrutnie jaram się tym mieszkaniem. Jeśli kiedyś dorobię się własnej przestrzeni, na pewno poproszę Kostę i Jurka o zaprojektowanie wnętrza. Was też do tego zachęcam!

profile na Instagramie - tattwa

9. portuguese_dandys + paulo_battista_alfaiate + rui_martins_bespoke + faridsadrudin

Ruch Portugese Dandys powstał niemal równo dwa lata temu: zrzeszał wówczas 13 stylowych mężczyzn, którzy postanowili prezentować swoje stylizacje publiczności z całego świata.

Rui Martins, Ricardo Viegas, Bruno Tiago, Cláudio Sousa, Paulo Batista, Amilton Estrela, Marco da Cunha, Artur Santos, Farid Sadrudin, Telmo Galeano, Ricardo Lopes, Tiago Cortez i Vitor Varela to nie tylko stali bywalcy targów Pitti Uomo, ale obecnie także osoby mniej lub bardziej związane zawodowo z branżą i znane dobrze w kręgach klasycznej męskiej elegancji.

Po raz pierwszy natknęłam się na nich w sieci, kiedy z ramienia agencji zajmowałam się obługą PRową marki Próchnik i regularnie śledziłam, co dzieje się w tym hermetycznym światku, o którego istnieniu nie miałam nawet wcześniej pojęcia. Ze zdziwieniem odkryłam, że poza modą prosto z paryskich czy mediolańskich wybiegów istnieje jeszcze przestrzeń zarezerwowana dla szeroko pojmowanej klasyki, w której pierwsze skrzypce gra garnitur. Chociaż tutaj jest on poddawany wielu interpretacjom, nieodmiennie zachwyca. Warto zajrzeć zarówno na oficjalne konto Portugese Dandys jak i na profile członków grupy.  

profile na Instagramie - tattwa

profile na Instagramie - tattwa

profile na Instagramie - tattwa profile na Instagramie - tattwa

10. emmett_sparling

Śledzę Emmetta na Instagramie odkąd opublikował to zdjęcie. Czy muszę mówić więcej? Nigdy w życiu nie widziałam lepszej fotografi Machu Picchu! Poza powodującymi gwałtowny opad szczęki zdjęciami na profilu znajdziecie też piękne portrety pięknych kobiet.

Świat to jednak bardzo efektowne miejsce jest.

profile na Instagramie - tattwa

11. sannaslandofillusion

Na zakończenie ktoś z blogosfery: Zuzę pamiętam jeszcze z czasów początków szafiarstwa na Blogspocie – lubiłam wówczas bardzo i jej bloga i ją samą, chociaż nigdy nie spotkałyśmy się na żywo. Od tamtego czasu, mam wrażenie, zmieniło się niewiele – Zuza nadal jest piękna i uśmiecha się w sposób, który wywołuje instynktowną sympatię, wciąż jest z Adamem i obydwoje mają niewymuszony, naturalny styl. 

Co zatem nowego? Przekonajcie się sami. Obserwujcie Zuzę!:

profile na Instagramie - tattwa

 

Wygrzebki #68: David Lynch - wycieczka do Twin Peaks i nie tylko
Wygrzebki #67. Disney: i żyli długo i bardzo nieszczęśliwie