Gorzko! Failure is not an option
Trzeba krzyczeć

Dzień dobry. Wszyscy umrzemy.

 

Amerykańscy naukowcy odkryli, że 100% ludzi pijących wodę ostatecznie umiera. Nie ma lekko, co? Święta są już tuż-tuż, ale ja – nie czując się przesadnie świątecznie i będąc niewierząca NAPRAWDĘ, a nie tylko wtedy, kiedy na topie jest toczyć bekę z Kościoła – postanowiłam ograniczyć w tym roku (jak co roku) celebrację do leżenia bykiem i jedzenia. Miałam plan, żeby trochę więcej pisać, ale wszystko, co z siebie wyplułam, przesycone jest cynizmem, bólem istnienia i niezgodą na świat zastany, więc dam Wam jeszcze kilka dni nacieszyć się tymi choinkami i pierniczkami. Enjoy.

W zamian za to mam garść dobrych linków. Same dobre rzeczy. Nie mam tyle charakteru co Styledigger, która regularnie (co tydzień) montuje takie listy, ale raz na jakiś czas zbiera mi się tego całkiem sporo, a niektóre miejsca w sieci warte są oznaczenia i zapamiętania. Więc pamiętajcie.

tumblr_inline_mwknbjI5Fp1ss27k4Kiedy Riennahera coś poleca, jest to pewniak. Projekt artystyczny 12 shoes for 12 lovers to historie 12 związków Sebastiana Errazuriza opowiedziane za pomocą…butów. Specjalnie zaprojektowane obcasy i koturny mówią wiele o kobietach, które zainspirowały artystę do stworzenia eksponatów. Władcza Rachel i but-kastet The Boss, Dziewicza Anna, wyzywająca Hot Bitch Caroline…mnie uwiodła rzeźba nr 12 Cry Baby, a Wy które buty chciałybyście nosić?
Wystawa powstała we współpracy ze znaną marką obuwniczą Melissa.

Tak naprawdę nie czytam blogów prawie wcale. Nie ma chyba obecnie żadnego, na którym sprawdzam każdy wpis, w którego przypadku faktycznie czekam niecierpliwie na kolejne teksty. Może dlatego, że jest ich zbyt wiele? Może dlatego, że większość blogerów, których cenię najbardziej, poznałam osobiście i wolę z nimi po prostu porozmawiać, niż ich czytać? Od czasu do czasu pojawia się jednak coś, co daje mi w twarz i nie pozwala się oderwać – w tym roku tylko kilka blogów zachwyciło mnie do tego stopnia, że miałam ochotę podsyłać linki do nich wszystkim znajomym. To jest jeden z nich: Tl;dr to perełka. Po raz pierwszy od dawna naprawdę przepadłam wśród wpisów i nie mogłam się oderwać, aż nie dotarłam do samych fundamentów. Niesamowita wrażliwość autorki, ogromny dystans do otaczającej rzeczywistości przy jednoczesnym (nieco neurotycznym) współodczuwaniu wszystkiego, co się dzieje, emocjonalny, jakby lekko nerwowy, język barwnie portretujący wydarzenia i ludzi oraz nieprzeciętna zdolność do precyzyjnego oddawania stanów emocjonalnych – to wszystko znajdziecie właśnie tutaj. Jeśli nie przeraża Was język soczysty, momentami wulgarny, żywy, ale i inteligentny, przekorny i zbuntowany – zajrzyjcie. Być może przepadniecie, tak jak ja przepadłam.

Jakiś czas temu pisałam o BlaBlaCar – teraz możecie szukać ofert przejazdu także na Oto dojazd. Polecam w ramach mojego prywatnego bojkotu PKP, który polega na zniechęcaniu wszystkich do przepłacania (to chyba najdroższy sposób podróżowania w Polsce) za zbyt długie podróże w warunkach wciąż nierzadko urągających ludzkiej godności. Tak że tego, polecam.

Lubicie gry? Ja najbardziej cenię sobie takie, które mają jakąś wartość edukacyjną. Lubię dostać czasami łomot w szachy albo spuścić komuś manto w Scrabble – chociaż obecnie rzadko znajduję czas, żeby tak zaszaleć, mojej 7-letniej chrześnicy chętnie kupiłabym grę z niedźwiadkami na topniejących krach w roli głównej. Nie dość, że ładne, to jeszcze niegłupie.

Amelia podjęła męską decyzję i skończyła z szafiarstwem na rzecz geekostwa. Teraz jest ruda, zgrabna i do tego pisze o internetach. Aż strach pomyśleć, co będzie dalej.

Żyję marzeniem, że któregoś dnia założę sobie firmę i będę zarabiać miliony monet. To pierwsze nie jest takie trudne (pomijając oczywiście biurokrację w rodzimych urzędach), ale to drugie…wiadomo. Na duchu podnoszą mnie takie artykuły, radzące jak nie wpaść w ręce polskiego fiskusa i uniknąć emerytury w wysokości 900zł na rękę. Patriotyzm patriotyzmem, ale żyć też trzeba. Nie ma co się czarować.

Jak Tim Walker zrobi sesję, to nie ma bata. Król wyobraźni, pan i władca sennych marzeń, panie, panowie – oto Tim i jego cudowne zdjęcia.

kristen-mcmenamy-w-2

Mieliśmy już food porn (soo yesterday), czas na Earth Porn. Bo zapierające dech w piersiach widoki i niesamowite zwierzęta są – przynajmniej dla mnie – zdecydowanie ciekawsze, niż czyjeś rozmemłane żarcie na talerzu z Ikei, uwiecznione w dodatku starym Samsungiem (ja mam takiego, fatalne zdjęcia).

Kiedy portal Gryfnie zorganizował na FB konkurs na najlepsze tłumaczenie tytułu filmu na język śląski, nikt chyba nie spodziewał się takiego zainteresowania – i to zarówno ze strony uczestników jak i obserwatorów. Poczytajcie koniecznie (także tutaj), jeśli macie ochotę się pośmiać. Ja naprawdę popłakałam się, zanosząc się opętańczym rechotem, kiedy doszłam do "Batmana", czyli "Chopa-luftmyszy". Mimo, że nie utożsamiam się ze Śląskiem w najmniejszym stopniu, jego kultura jest mi zupełnie obca, a gwary wręcz nie znoszę, to lektura tych kreatywnych propozycji dostarczyła mi wiele radości. Polecam

 

(grafika: www.123rf.com)

 

Gorzko! Failure is not an option
Trzeba krzyczeć