Wiwat hedonizm!
Hip-hop nostalgiczny

Skończyłam się. Czekałam od dawna, aż ktoś mi to powie, ale albo cały świat ma mnie gdzieś, albo wszyscy pokładają jednak nadzieję. Powiem więc sama sobie – skończyłam się. Nastąpiło to mniej więcej we wrześniu, kiedy oglądam się wstecz widzę jasno, że ostatni niezły – naprawdę niezły, nieskromnie przyznam – tekst przytrafił mi się w sierpniu. Napyskowałam wówczas Jakubowi Żulczykowi, chwilę później popełnilam te parę zdań na temat patriotyzmu. I to był koniec.

A później miałam depresję. Kolejny efektowny zjazd po równi pochyłej, gwałtowny spadek możliwości intelektualnych i chęci do życia, całkowita inercja ciała i umysłu. Jako zdiagnozowany cyklotymik (tak, mam papiery na bycie nienormalną) wiem jednak, że po burzy zawsze przychodzi hipomania. Znaczy, słońce. Posprzątałam swój bałagan (przy wydatnej pomocy wielu, wielu osób, które chętnie wymieniłabym z nazwiska, ale nie wiem, czy mogę), stwierdziłam, że jeszcze trochę pożyję – jeśli nie dla jakiegoś specjalnego sensu, to przynajmniej na złość innym – i oto jestem. Odliczam dni do przeprowadzki i zapowiadam, że właśnie znowu się zaczynam – kiedy tylko będę już wreszcie naprawdę u siebie, w prawidłowo zorganizowanym kącie do pracy, władająca swoim własnym życiem, wrócę do zwyczajowego siania zamętu i zadawania niewygodnych pytań. Dziękuję za cierpliwość wszystkim, którzy znosili pozbawioną pazurów wersję mnie, obiecuję, że w najbliższym czasie będzie i gender, i feminizm, i seks i przemoc. W jednym tekście nawet. Stay tuned.

 

Tymczasem jednak polecę Wam kilka fajnych linków – uznajmy, że to wybiór najciekawszych rzeczy z kończącego sie już miesiąca:

1. Niedawno dałam głos w wywiadzie dla portalu Czytaj nie pytaj – Magda wypytała mnie o blogosferę, o Was i o to, jakie blogi czytam, więc potraktujcie ten link także jako mój udział w trwającym własnie Share Weeku. Przeczytajcie, cholera, bo to mój pierwszy wywiad i jaram się sobą. No.

2. Jedno z moich ukochanych miejsc w internecie, Mental Floss, zawsze potrafi mnie zaskoczyć. Dowiecie się tu, jak oldschoolowo (w stylu XIX wieku) mówić o seksie, kim byli sławni pisarze zanim zostali sławnymi pisarzami (dentysta? sprzedawca samochodów? zbieracz bawełny?) i jak nazywają się te dziwne fobie, które wszyscy mamy (i o których myśleliśmy, że to nie fobie, tylko że po prostu jesteśmy nienormalni). Polecam.

3. To cudo wygrzebała Justyna – oto słowa, których nie da się przetłumaczyć na inne języki. Wiecie, co to iktsuarpok? Albo komorebi? No własnie. Ja też nie wiedziałam. Warto poczytać.

4. Fanom kultowego Edgara Allana polecam tekst zamieszczony na portalu Lubimy Czytać, traktujący o sposobach na zgon, które pisarz przetestował na swoich bohaterach: oprócz pomysłów oczywistych, jak uduszenie, ćwiartowanie i dekapitacja, są tu też takie cuda jak smierć z ręki orangutana. Ach, ten Poe. Tyle sposobów, by umrzeć! Nie sposób się nudzić.

5. DataSTICKIES to gadżet, który przede wszystkim fajnie wygląda. Jak jest z praktycznością? Tradycyjnej pamięci USB chyba raczej prędko nie zastąpi, ale na pewno znajdzie swoich fanów. Możliwość przyklejenia go na obudowie telefonu to wyborny pomysł. Przyklejasz i przenosi dane. Magia!

6. Jeśli brakuje Wam blogów, na których moglibyście przepaść bez wieści na wiele, wiele godzin, przepadnijcie tutaj. IDziesięć i jego Epizody z bezrobocia to potężna dawka ironicznego, gryzącego poczucia humoru, na które wielu blogerów bezskutecznie się sili – tutaj występuje ono w dawce stężonej, bez zabezpieczenia. Brak pracy i absurdy systemu chyba jeszcze nigdy nie były tak zabawne.

7. Zastanawialiście się kiedyś, jakby to było – być przez jeden dzień kimś zupełnie innym? Być może kiedyś będzie taka możliwość, póki co możecie sprawdzić, jak to jest pracować w zupełnie innym zawodzie. Portal Lifetramp łączy ludzi, którzy chcą spróbować swoich sił w czymś, czego wcześniej nie próbowali i mentorów, którzy zapewniają im warunki do nauki. Jeden dzień może zmienić wszystko – możesz zostawić baristą, lalkarzem, programistą… kimkolwiek zechcesz. Grzechem byłoby nie wykorzystać tej okazji. Twórcami strony są Polacy (górą nasi!), ale do projektu już dołączają ludzie z całego świata. Może i Wy? W chwili obecnej do zarejestrowania się w serwisie niezbędne jest zaproszenie od aktywnego członka społeczności.

8. Jeśli nie macie planów na weekend i jesteście w tym czasie w Krakowie, zapraszam Was w imieniu mojego wydzialu na konferencję naukową Mózg – Umysł – Religia. To połączenie, które nie może się nie udać. Magia, alchemia, roboty, inteligencja pośladka, marihuana… brzmi nieźle, co? Ano, tak to właśnie jest na religioznawstwie.

9. Możecie ją kochać, możecie nienawidzić, ale nie możecie zaprzeczyć, że osiągnęła ogromny sukces. Nie jest "byłą spicetką" ani "żoną piłkarza", jest Victorią. W projekcie tworzonym wspólnie ze Skype Victoria Beckham opowiada o swojej drodze od swojej pierwszej miłości do mody aż do tego, jak stała się ikoną stylu. Jej wypowiedzi wzbogacone są o zdjęcia i materiał video. Warto poświęcić czas.

10. Dobra sesja zdjęciowa? Nazwisko Stevena Kleina pojawia się obok tego wyrażenia bardzo często. Tym razem dla W Magazine zrealizował sesję przedstawiającą… surrealistyczne wojowniczki? Jak zawsze u Kleina, jest furutyzm, zaskakująca geometria, wyzwanie rzucone klasycznemu pięknu i prostej estetyce. Piękna i przerażająca – taka jest właśnie wojowniczka Stevena Kleina.

 

Wiwat hedonizm!
Hip-hop nostalgiczny