To dziwne dziecko: "Anna M. Nowakowska - "Dziunia"
Od słowa do słowa: dlaczego nie nazywam się patriotką

Zawsze piękne zawsze piękne zawsze piękne głosi reklama włoskich kafli podłogowych na murze oddzielającym jedną z wielu w Bombaju dzielnicę nędzy – Annawadi – od czystych ulic i wysokich wieżowców reprezentujących część miasta zamieszkiwaną przez ludzi, dla których wysypisko śmieci jest ostatecznym końcem łańcucha pokarmowego metropolii. Dla Abdula i jego rodziny oraz innych mieszkańców slumsów Annawadi to samo wysypisko jest jednak dopiero początkiem, jedyną szansą na zarobienie pieniędzy niezbędnych do zapewnienia rodzinie bytu. Katherine Boo portretuje niezwykle barwnie bohaterów i istniejącą między nimi dynamikę napięć, zwracając jednocześnie uwagę na problemy nędzy, społecznych nierówności i paradoksy związane z rozwojem ekonomicznym południowych Indii. Czyni to bez zbędnego patosu i przesadnego dramatyzmu, łącząc w mistrzowski sposób reporterską zdolność obserwacji i żywą narrację, która sprawia, że od książki trudno się oderwać. Zawsze piękne to literacki debiut Boo, chociaż autorka – laureatka Pulitzera z 2000 roku – od lat zajmuje się dziennikarstwem reportażowym. W swoich tekstach porusza kwestie nędzy oraz trudnych warunków życia mieszkańców Indii i niektórych rejonów Stanów Zjednoczonych, podkreślając fakt istnienia niesprawiedliwości społecznej i uwypuklając absurdy współczesnego świata. Nagrodzone National Book Award Zawsze piękne kontynuuje te rozważania w formie rozbudowanej, wielowątkowej narracji, dając głos przedstawicielom najniższych warstw wielomilionowego społeczeństwa indyjskiego, wśród których autorka spędziła trzy lata. Bo pierwsza powieść Katharine Boo to nie tylko świetna proza – to przede wszystkim literatura faktu, zapis prawdziwych wydarzeń, jakich dziennikarka była świadkiem od listopada 2007 do marca 2011 roku (z jej komentarzy wynika, że zgodne z rzeczywistością są nawet imiona i opisy wyglądu bohaterów).

Książka zachwyca i przeraża jednocześnie. Nie sposób nie docenić niezwykłej lekkości stylu Boo i tego, w jaki sposób portretuje mieszkańców Annawadi, przenosząc ich charaktery na karty powieści z niezwykłą dokładnością i tworząc tym samym grupę pełnokrwistych postaci, w których pobudki i cele możemy uwierzyć. Z drugiej jednak strony wyczuwalna tendencja do typowo reporterskiego obiektywizmu i dystansu wobec opisywanego świata dodatkowo potęguje grozę, jaką wrażliwy czytelnik może odczuć, wyobrażając sobie warunki życia mieszkańców bombajskich slumsów.

Zawsze piękne to z pewnością obowiązkowa pozycja dla osób zainteresowanych kulturą Indii i współcześnie panującymi tam podziałami oraz systemem społecznym. To obraz świata, w którym bezustannie splatają się życie i śmierć, a pełna przemocy, bezlitosna rzeczywistość najbiedniejszych dzielnic funkcjonuje na tle strzelistych wieżowców i przeszklonych budynków lotniska. Opisy Boo wzbogacone są pojawiającymi się gdzieniegdzie statystykami i uwagami na temat sytuacji socjoekonomicznej kraju – w efekcie rozkrzyczany, tętniący chęcią przetrwania za wszelką cenę świat Annawadi pozostaje w pamięci czytelnika na bardzo długo.

Debiut Katherine Boo to jedna z tych książek, po które trzeba sięgnąć – tytuł można śmiało polecić nawet osobom unikającym w literaturze przykrej tematyki i opisów ludzkiego cierpienia; Zawsze piękne ani na chwilę nie popada w nadmiernie emocjonalny ton, nie epatuje bez uzasadnienia bólem, okrucieństwem i niesprawiedliwością. Wręcz przeciwnie – Abdul, Sunil czy Mandżu udowadniają na każdym kroku, że – cytując Hemingwaya – człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać, a wrażliwość na potrzeby innych, współczucie, empatia i poczucie wewnętrznej etyki to pojęcia, które nie powinny być obce nikomu, niezależnie od stanu posiadania. Bo przede wszystkim jest to historia o ludziach w obliczu tragedii i o tym, że niezależnie od tego, co się stanie – zawsze pozostaną ludźmi. Aż i jedynie.

 

Fragment książki możecie przeczytać tutaj.

RECENZJA OPUBLIKOWANA NA PORTALU GILDIA.PL.

(grafika: Polis)

 

To dziwne dziecko: "Anna M. Nowakowska - "Dziunia"
Od słowa do słowa: dlaczego nie nazywam się patriotką