Wygrzebki #86: dziwne (ale dobre) teledyski sprzed lat
Złota dziesiątka: 10 płyt, które katowałam w latach dziesiętnych XXI wieku

Wygrzebki polecają się do porannej kawy! Poniżej znajdziecie garść ciekawostek, które umilą Wam jazdę autobusem do pracy, samotne śniadanie lub pozwolą odprężyć się w przerwie od pracy. Jeśli to dla Was za mało i chcielibyście codziennie raczyć się wygrzebkami niezależnie od godziny, a także podzielić się własnymi wykopaliskami z innymi dziećmi, zapraszam do mojej grupy na Facebooku

Ostatnio najbardziej aktywna bywam na Instagramie (zachęcam zwłaszcza do oglądania stories!) i na Twitterze – wrzucam tam różne ciekawostki i w podły sposób komentuję rzeczywistość. Zapraszam!

Jakiś czas temu zaczęłam czyścić bloga ze starych wpisów, ale w niektórych z nich znalazłam dobre muzyczne linki do rzeczy, które zasługują na zapamiętanie. Podrzucam Wam więc kilka z nich – nawet jeśli jesteście tu od samego początku, szansa na to, że je pamiętacie, jest naprawdę nikła. Oglądajcie w najwyższej dostępnej jakości!

A jeśli jesteście wyjątkowo złaknieni dobrego brzmienia, odsyłam do mojego najnowszego tekstu z przeglądem najlepszych płyt minionego dziesięciolecia (wybór rzecz jasna subiektywny).

teledyski - tattwa

1. Gdyby ktoś mnie zapytał o najlepszy klip, jaki widziałam w życiu, prawdopodobnie byłby to właśnie ten do „Invisible Light” Scissor Sisters. Psychoanaliza się kłania!

2. Prawie 8 lat po publikacji to video do „Cançó de l’Alba” Bedroom ma kilkanaście tysięcy odsłon – jeśli to nie jest szczyt hipsterstwa, to nie wiem, co nim jest. Pamiętam, że przeczytałam o nim w nieodżałowanej „Machinie”, która nauczyła mnie o kulturze popularnej więcej niż jakiekolwiek inne medium. W każdym numerze była niewielka sekcja z poleceniami wyjątkowo udanych teledysków i za każdym razem trafiały się tam prawdziwe perełki. Ten szczególnie zapadł mi w pamięć – zwłaszcza odwołania do znanych dzieł sztuki (Magritte i może Arcimboldo?). A ten język, który prawdopodobnie nie kojarzy się Wam kompletnie z niczym, to baskijski.

3. Teledysk do „Dancing with the Moon” kojarzy mi się z filmami o Hawanie i w ogóle z Kubą, ale to dość odległe skojarzenie, bo chłopaki z Balkan Beat Box pochodzą z Izraela. To nic. To piękny kawałek i cudowny klip. Zamęczyłam nim swojego czasu wszystkich moich znajomych.

4. To jest najpiękniejszy klip jaki widziałam w życiu i mówiąc to, kompletnie nie przesadzam. A najlepsze, że to tak naprawdę… reklama piwa Corona. Na pewno więc jest to najpiękniejsza reklama czegokolwiek w historii. Trudno żeby było inaczej – za kamerą stał Taylor Steele, dobrze znany w środowisku surferskim. Warto pooglądać inne jego nagrania, jeśli kręci was ten sport i ocean. Nakręcony w Nowym Meksyku klip do „Miles Around” Years Around The Sun to dla mnie kwintesencja wakacji i lata w ogóle: właśnie taką letnią przygodę chciałabym kiedyś przeżyć.

 5. Nie wiem jak wam, mnie psychodeliczne, przerażające króliki kojarzą się przede wszystkim z filmem „Donnie Darko”. Ale także z klipami Sleep Party People – tutaj video to „Ten Feet Up”.


Wygrzebki #86: dziwne (ale dobre) teledyski sprzed lat
Złota dziesiątka: 10 płyt, które katowałam w latach dziesiętnych XXI wieku