9. Bracia (reż. Wojciech Staroń, 2015) – 8/10
Staroń portretuje swoich bohaterów z czułością: okazuje im sympatię w zauważalny sposób i sprawia, że trudno ich nie polubić. “Bracia” to autentyczna historia Alfona i Mieczysława Kułakowskich – nomen omen braci, którzy do Polski wrócili po niemal 70 [sic!] latach od zesłania na Sybir. Wywiezieni do Rosji jako dzieci, Kułakowscy w 1997 roku osiedli w Witoszowie pod Iławą.
Starszy z braci, Alfons, został uznanym w Polsce i za granicą malarzem, ale Staroń poświęca jego karierze tylko część ekranowego czasu. Skupia się przede wszystkim na sprawach codziennych: malowaniu domu w Witoszewie, porannej gimnastyce, długich spacerach. Na tym tle Kułakowscy wspominają lata spędzone w Rosji i dzielą się swoimi przemyśleniami na temat życia. Z jednej strony ujmująca jest kruchość tych dwóch staruszków, ręka w rękę przemierzających leśne ścieżki i z namaszczeniem odświeżających fasadę budynku, z drugiej imponuje niesamowita wola przetrwania i siła nie tylko ich charakterów, ale i ciał z całą ich sprawnością, zwłaszcza w przypadku obdarzonego niemal nadludzką mocą Alfonsa.
Staroń nie ucieka się do tanich chwytów i nie próbuje wyciskać łez za pomocą epatowania ogromem tragedii, jakie spadaja na Kułakowskich: nawet przedstawiony w dokumencie pożar domu, który pochłonął wszystkie obrazy Alfonsa podczas podróży do Brukseli, gdzie miała miejsce wystawa malarska starszego z braci, jest jedynie kolejnym wydarzeniem nanizanym na łańcuszek żywotów bogatych w trudne doświadczenia. Poza raz kolejny zdumiewa niezwykła zdolność do podnoszenia się i zaczynania od nowa, poruszająca umiejętność akceptacji egzystencji takiej, jaką jest, z całym jej pięknem i równoważącym je cierpieniem. Stoicyzm dawno nie był już tak piękny i tak przesycony głęboką życiową mądrością.





