5. “Tajemniczy świat Arrietty” (“Karigurashi no Arrietty”, reż. Hiromasa Yonebayashi, 2010)
Kolejna produkcja Ghibli z rodzaju tych „raczej dla dzieci”. Japońska adaptacja Pożyczalskich spodoba się prawdopodobnie tym, których zachwyciła baśń o Ponyo: to ciepła historia o miniaturowej rodzinie żyjącej w piwnicy starego domu, poruszająca temat zderzenia światów i przekraczania granic zrozumienia.
Świat przedstawiony w filmie jest pełen magii podobnej do tej znanej z “Mojego sąsiada Totoro”: wiejska posiadłość, w której przebywa Sho, jest arkadią, rajem utraconym, w którym przyroda nie jest odległą, nieznaną sferą, ale najbliższym sąsiadem. Tylko w takim miejscu mogli przetrwać Pożyczalscy – z dala nie tylko od zgiełku miasta, ale przede wszystkim od nowoczesnego, wielkomiejskiego myślenia, do którego zdecydowanie nie pasują. Rodzina tych małych, dzikich lokatorów, to relikt świata, którego już nie ma – wspominanego w opowieściach babć, obecnego w podaniach i budzącego tęsknotę za tym, co było.
Jedynie dzieci mogą nawiązać jeszcze kontakt z tymi istotami w taki sposób, by nie wyrządzić im krzywdy – Sho akceptuje fakt istnienia Pożyczalskich z fascynacją i radością, pielęgnując ich tajemnicę i chroniąc przed ujawnieniem. Tajemniczy świat Arrietty to w rzeczywistości magiczny świat dziecka, które z jednej strony przynależy do rzeczywistości znanej dorosłym, z drugiej – wciąż dostrzega w otaczającej go przestrzeni magię, niesamowitość i wielkie sekret. Nie dąży do ujawnienia tajemnic, wręcz przeciwnie – wie, że dorośli nie będą w stanie zrozumieć wartości tego, co przyrzekł chronić. Podobnie reagują zresztą rodzice Arrietty – przeważa w nich lęk przed zetknięciem z ludźmi, w rzeczywistości nie chcą żyć wcale z nimi, a obok.
Płynie z tego smutny wniosek: dorośli nie są podatni na zmianę elementarnych zasad rządzących ich rzeczywistością. Tylko w okresie dzieciństwa, kiedy granice między jawą i snem, prawdą i fikcją, doczesnością i tym, co nadnaturalne, są umowne i płynne, ma szanse zaistnieć więź, nić porozumienia łącząca dwa światy. Dziecko widzi tu – jak w przypadku “Totoro” – więcej i rozumie lepiej, jednak stan ten nie może trwać wiecznie. Sho nie bez powodu nie jest kilkulatkiem, ale całkiem już dużym chłopcem, który niebawem zacznie stawać się młodym mężczyzną. Pożyczalscy muszą więc odejść także i z jego życia. Szkoda.
Chociaż “Tajemniczy świat Arrietty” z pewnością nie stanie się jedną z moich ulubionych animacji, warto obejrzeć film z dziećmi – sądzę, że przypadnie im do gustu.

