3. Frankofonia (Francofonia, reż. Aleksander Sokurow, 2015) – 7/10
Hasło “nowy Sokurow” działa na wielu elektryzująco, ale tym razem obyło się bez fajerwerków: “Frankofonia” to filmowy esej na temat sztuki i jej znaczenia dla świata, a to wszystko na scenie teatru II wojny światowej. Co może być szokujące dla polskiego widza – reżyser mówi o wojnie tak, jakby Polaków tam w ogóle nie było, co jest perspektywą niezwykle odświeżającą i wnoszącą do dyskusji coś poza chrystusowaniem Europie. Mowa tu o Rosji i Niemczech, ale przede wszystkim jest to rzecz o paryskim Luwrze, jego historii, roli jako symbolu oraz o jego trudnych wojennych losach.
Sokurow niby to mówi o konkretnej wojnie, ale jednak wcale nie do końca, czyniąc z niej tylko tło dla bardziej uniwersalnych rozważań o istocie konfliktów i żądzach powodowanych przez piękno, o pragnieniu zawłaszczania, posiadania. Mówi także o tych, którzy byli w stanie ponad interes narodowy przełożyć ten ludzki, związany z dorobkiem światowej kultury wymagającym zachowania i konserwacji. Te skłaniające do refleksji rozważania, pozbawione skrajności i jednoznacznych osądów, prowadzą do wniosków jednoczących ponad podziałami. Chociaż forma tego osobistego wyznania nie zapada przesadnie w pamięć i momentami przegrywa jednak z klasycznym pod względem konstrukcji dokumentem, to nie sposób odmówić Sokurowowi wrażliwości i umiejętności prowokowania istotnych pytań.





