5. Zagubiona autostrada (Lost Highway, reż. David Lynch, 1997) – 9/10 ♥
Po prawie 20 latach od premiery wciąż robi tak samo piorunujące wrażenie: wciąż trudno mówić o niej, nie dokonując jednocześnie interpretacji i wciąż żadna interpretacja nie wyczerpuje wszystkich ukrytych tu sensów. Nie bez powodu pozostaje jednym z najlepszych filmów w dorobku Lyncha i widnieje na wielu listach wyliczających najważniejsze filmy ostatnich dekad: prawie 20 lat po premierze “Zagubiona autostrada” to dzieło kultowe, wobec którego nie można przejść obojętnie.
Wszystko rozgrywa się tu na krawędzi sennego koszmaru i wcale nie lepszej jawy: oskarżony o zamordowanie żony saksofonista Fred Madison trafia do więzienia, z którego po kilku dniach… znika. Na jego miejscu w celu znajduje się młody Pete Dayton, który nie ma pojęcia o sprawie. Sporna sytuacja budzi konsternację funkcjonariuszy, Pete wychodzi oczywiście na wolność, a jego jego ścieżki szybko krzyżują się z losami tajemniczej Alice, która wygląda niemal identycznie jak zamordowana Renee Madison.
Na pozór rozgrywają się tu dwie niezależne historie, które łączy Alice vel. Renee. Przenikają się one jednak w taki sposób, że nie sposób wytrwać w przekonaniu o ich odrębności. Czy Fred naprawdę zabił żonę? Czy Pete Dayton istniał naprawdę, czy jest tylko wytworem wyobraźni? Jaką rolę pełni w opowieści tajemniczy mężczyzna o bladej twarzy? Dlaczego ktoś podrzuca Fredowi dziwne kasety, na których nagrane są sceny z jego prywatnego życia? “Zagubiona autostrada” mnoży pytania i nie daje jednoznacznych odpowiedzi, a groza nasila się za sprawą fenomenalnej ścieżki dźwiękowej (w menu Angelo Badalamenti, Dawid Bowie, Marilyn Manson i Rammstein). To jeden z tych filmów, w których każdy najmniejszy element ma ogromne znaczenie, dlatego warto poświęcić mu trochę czasu i uważnie prześledzić dialogi oraz sceny, w których pojawiają się istotne rekwizyty. Fani psychodelików będą ukontentowani.





