6. Zdjęcie (reż. Maciej Adamek, 2012) – 8/10
Nie będę tego ukrywać: mam ogromną słabość do letniego kina inicjacyjnego i ta sympatia zawyża nieco moją ocenę. Ale nic to: “Zdjęcie” tak czy inaczej warto obejrzeć, zwłaszcza jeśli lubicie kameralne, nastrojowe kino bez fajerwerków. Film niestety przepadł w dystrybucji – polskiej premiery kinowej doczekał się dopiero w marcu 2016 roku, a i wtedy nie wyszedł poza nieliczne kina studyjne. Szkoda.
Nastoletni Adam (Maciej Łagodziński) przypadkiem natrafia w domu na zdjęcie swojej ciężarnej matki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że mężczyzną, który obejmuje brzuch kobiety, nie jest jego ojciec. Poszukując odpowiedzi na palące pytania Adam rezygnuje z wyjazdu na obóz fotograficzny i ucieka do rodzinnej miejscowości matki, gdzie zatrzymuje się u babci (świetna jak zawsze Stanisława Celińska). Tam, w otoczeniu nadmorskich plaż i w towarzystwie nowych znajomych nie tylko przeprowadza śledztwo w sprawie domniemanego ojcostwa mężczyzny ze zdjęcia, ale i przeżywa wielką szczenięcą miłość.

Banał? Trochę tak. Ta historia ma jednak sporo uroku i konsekwentnie unika przesłodzenia: nastolenie emocje filtrowane są przez oko kamery, którą wszędzie zabiera ze sobą główny bohater, skrupulatnie kolekcjonujący kolejne sceny i momenty. Po co? To nie ma znaczenia: liczy się fakt rejestrowania, zamykania w kadrze. To pierwsza podpowiedź: fotograf lub operator kamery decyduje o tym, co i jak zostanie przedstawione na fotografii, filmie: ta zapośredniczona obserwacja nie ma nic wspólnego z obiektywną wizją rzeczywistości lub takąż oceną zdarzeń. Czy zatem zdjęcie, które wysłało Adama do nadmorskiego miasteczka, jest rzeczywiście tym, na co wygląda?
Ta intymna opowieść płynie gładko dzięki udanym kreacjom Łagodzińskiego, Celińskiej oraz Marka Litewki (Kazimierz). Główny bohater, zauważalnie dojrzały jak na swój wiek i nieco wycofany, energiczna i bezpośrednia babcia oraz refleksyjny grabarz to klisze, ale fakt ich wtórności nie przeszkadza cieszyć się seansem, zwłaszcza że takiego kina wcale nie robi się u nas aż tak często. Niestety, gorzej wypadają pozostali bohaterowie: zbliżający się w momencie premiery filmu do 30. roku życia Karolina Gorczyca i Antoni Pawlicki grają niewiele starszych niż Adam – o ile w przypadku tego ostatniego młodzieńcze rysy twarzy i drobna sylwetka działają na korzyść aktora, to Gorczyca wygląda raczej jak nauczycielka, która wdaje się w romans ze znacznie od niej młodszym uczniem. Pawlicki również nie jest w stanie udawać nastolatka nawet w bardzo sprzyjającym świetle i w efekcie trudno przyjąć momentami założenia fabuły. Sytuacji nie poprawia aktorstwo Gorczycy, tu nieznośnie manierycznej i sztucznej.
“Zdjęcie” to żadne wielkie kino, ale ma w sobie coś urokliwego i da się lubić; przypadnie do gustu fanom nadmorskich plenerów i francuskiego kina inicjacyjnego, a scena, w której trójka młodych ludzi spuszcza na wodę trumnę, wielu estetom zapadnie w pamięć.