Kortez – Bumerang (2015)
Piękny, liryczny album, który zawsze kojarzy mi się z zimą, a konkretnie ze styczniem: nie umiem go słuchać o żadnej innej porze roku. To zbiór 10 ballad wyśpiewanych smutnym głosem: “Od dawna już wiem” łamie serce, przy “Zostań” aż chce się stać w oknie z kubkiem parującego kakao i patrzeć na śnieg. Kiedy docieramy do “Ludzi z lodu”, jesteśmy już solidnie rozmiękczeni: nostalgia i refleksja weszły na pełnej.
Nieco pogodniejsze “Z imbirem” i “Niby nic” dają chwile wytchnienia, a na finiszu mocno wybrzmiewa jeszcze tytułowy “Bumerang”. I już prawie koniec, bo całość trwa tylko 40 minut. Niewiele. Ale za to jak emocjonalnie.