Billie Eilish – “When We All Full Alone, Where Do We Go” (2019)
Czuję się młoda. Nie ze względu na to, ile mam lat, ale dzięki temu, że nie jestem zramolałym betonem, który mamle pod nosem, że “kiedyś to było”. Lubię współczesną muzykę i młodych twórców, zachwycam się raz po raz kreatywnością młodszych ode mnie pokoleń i nie słucham corocznego “Topu Wszech Czasów” Trójki, bo słyszałam go raz i on się od tego czasu nie zmienił, a chodzenie non stop do tego samego skansenu mnie nie kręci. Na świecie robiło się kiedyś bardzo dużo świetnej muzyki i nie sposób tego nie docenić, ale jeśli ktoś nie znajduje we współczesnej muzyke nic dla siebie, to może oznaczać tylko jedną z dwóch rzeczy: albo jest leniwą łajzą i nie zadał sobie trudu poszukania albo żyje pod kamieniem i słucha tylko radia. Wiecie, to trochę takie samo pierdololo jak sprowadzenie współczesnej literatury do “50 twarzy Greya” i powieścideł Jacka Piekary albo ocenianie polskiego kina przez pryzmat komedii romantycznych i biedakryminalnych w multipleksach.
Billie Eilish zachwyciła mnie od pierwszych brzmień i całkowicie podbiła mnie klipem do “Bad Guy”, a następnie utrzymała moją uwagę na długie tygodnie całym swoim pełnometrażowym debiutem. Przed dobre dwa miesiące katowałam non stop “you should see me in a crown”, “wish you were gay”, “bury a friend”, “all the good girls go to hell”, “when the party’s over” i “ilomilo”.
Wyborna, spójna i klimatyczna płyta, której słucha się w całości i bez przewijania.
[tps_footer]
Przesłuchajcie także:
- The Dead South – “Good Company” (2014) – bluegrass nie gryzie, słowo
- Leonard Cohen – “You Want It Darker” (2016) – piękne, nieco mroczne pożegnanie, w którym czuć już oddech nadchodzącej śmierci
- Gramatik – “Street Bangerz vol. 3” (2010) – w ogóle posłuchajcie, co ten gość robi, jest niesamowity
- Devendra Banhart – “Mala” (2013) – bodajże największe hity i hippisowski duch, o krok od głównej dziesiątki (a ja niebawem idę na koncert!)
- Lana del Rey – “Born to die” (2012) – Lana składa się głównie z autotune’a, ale to nie wpływa na moje uwielbienie dla tytułowego kawałka
- Rasmentalism – “Za młodzi na Heroda” (2013) – zwłaszcza “Umarł król, niech żyje”
- Fisz Emade Tworzywo – “Mamut” (2014)
- “Labirynth, SIA and Diplo present: LSD” (2019) – bo “Thunderclodus” jest przepyszne
- Postmodern Jukebox – absolutnie wszystko, czegokolwiek nie odpalicie, to złoto (możecie zacząć tu)
- AronChupa – poniższy klip niech wystarczy za komentarz
A jeśli macie ochotę na dobry soundtrack do filmu, obejrzyjcie produkcje z tej listy (wszystkie są dobre, bardzo dobre i wybitne, polecam):
- “O dziewczynie, która wraca nocą sama do domu”: o filmie pisałam w tym tekście, a obejrzeć możecie go tutaj z lektorem;
- “Searching for Sugarman”: o filmie pisałam tutaj, a pod tym linkiem możecie go legalnie obejrzeć;
- “Django Unchained”: o filmie krótko pisałam tutaj, a na tej stronie obejrzycie go legalnie (jest też na Netflixie);
- “Vaiana”: o filmie pisałam tutaj, a pod tym linkiem możecie go legalnie obejrzeć;
- “Take Me To The River”: o filmie pisałam w tym tekście – niestety nigdzie nie jest dostępny, ale jeśli kiedyś na niego traficie, to polecam, bo to obłędnie dobry dokument (jest też film fabularny o takim samym tytule, ale tego nie oglądałam; ja polecam ten film);
- “Inside Llewyn Davis”: o filmie pisałam tutaj, obecnie niestety też nie jest nigdzie legalnie dostepny online;
- “Tylko kochankowie przeżyją”: o filmie pisałam w tym tekście, a obejrzeć możecie go obejrzeć tutaj;
- “American Animals”: obecnie niestety też nie jest nigdzie legalnie dostepny online;
- “Raw”: film obejrzycie legalnie tutaj;
- “Spider-Man Uniwersum”: film obejrzycie legalnie tutaj, jest też dostepny na HBO Go;
- “Assasination Nation”: film znajdziecie tutaj.
Zachęcam mocno do zarejestrowania się na CHILI Cinema – na moim fanpage znajdziecie info jak dostać 75 zł do wykorzystania na wypożyczenie filmów w serwisie. To fajny, legalny portal ze świetną selekcją (gorące kinowe nowości znajdziecie najszybciej właśnie tutaj), a do tego w sieci i w kampaniach partnerów (także offline) regularnie pojawiają się kody na darmowe filmy dla nowych i istniejących użytkowników. Czasami całkowicie za free (zwykle na filmy z wybranej puli – spokojnie, da się tam znaleźć naprawdę fajne rzeczy) – jak teraz – innym razem np. na Grouponie pojawia się voucher na 150 zł w cenie 50 zł (wtedy już zwykle na całą ofertę portalu, w tym na zakup kopii cyfrowych na własność). Jeśli zarejestrujecie się z mojego linka, otrzymam prowizję w ramach programu afiliacyjnego. Na CHILI Cinema nie ma miesięcznego abonamentu, płacicie po prostu za wybrane filmy: często pojawiają się promocje i oferty specjalne, ja np. niedawno kupiłam na stałe własną cyfrową kopię “Zwierząt nocy”, “Braci Sisters”, “Pierwszego reformowanego” i “Pierwszego człowieka” za 14,90 zł od sztuki. Obecnie na wyprzedaży są filmy Disneya i Pixara. W cenie niewiele wyższej niż bilet kinowy możecie mieć np. własną kopię “Coco” w HD. Używam, polecam, daję okejkę.
[/tps_footer]