10. Monstrrrualna erudycja
Po “Strrrasznej historii” przyszedł czas na inne dziedziny wiedzy: z odsieczą przyszła “Montrrrualna erudycja”. Zaczęło się chyba od “Chemicznego chaosu” i “Fascynującej sztuki” i chociaż nigdy nie zgromadziłam z tej serii aż tak wielu tytułów, jak to miało miejsce w przypadku historii, to zapamiętałam sporo szczegółów. Przyznam szczerze, że chętnie zajrzałabym znowu do tych książeczek – w poszukiwaniu nie tyle wiedzy, co po prostu zabawnych anegdotek, które po zweryfikowaniu mogłyby stanowić spory zbiór towarzyskich zabijaczy czasu, którymi lubię zastępować small talk, czyli zwyczajowe pieprzenie o tym, co słychać.
No bo czyż nie lepiej porozmawiać o tym, jak wynaleziono plastik, przypomnieć sobie obrzydliwe fakty na temat ludzkiego ciała i zapoznać się bliżej z odrażającymi robalami? No pewnie, że lepiej. Polecam ten cykl wszystkim, którzy nie mają nic do powiedzenia w towarzystwie i powszechnie uchodzą za nudziarzy: po przeczytaniu 2-3 książek z tej serii (tylko serio, sprawdźcie, czy nie ma tam błędów) nikt nie powie już nigdy, że jesteście nudni. Będą mówili, że jesteście nienormalni, ale że nienormalność staje się coraz bardziej atrakcyjna towarzysko, to wyjdziecie na tym na plus.
