7. Trochę klasyki, a trochę nie
“Opowieści z Narnii” czytał i zna prawdopodobnie prawie każdy – jeśli nie, to serio, wstydźcie się, nie przyznawajcie i idźcie to nadrobić, bo to trochę tak, jakbyście nie wiedzieli, o czym jest “Władca pierścieni”: to znaczy, źe może nie jest to grzech, ale na pewno świadczy o brakach w dziedzinie światowej literatury. Podobnie jest zresztą z “Czarnoksiężnikiem ze Szmaragdowego Grodu” (czy też z Krainy Oz) – nie znając tej pozycji, nie jesteście po prostu w stanie wyłapać wielu aluzji w kulturze współczesnej, nawet jeśli Wam się wydaje, że o samej książce słyszeliście tyle, że wystarczy. Macie rację: wydaje Wam się.
W jakimś sensie niesposobna odczytać w całości kod kulturowy współczesności przy jednoczesnych brakach w edukacji literackiej na poziomie podstawowym: kultura popularna wypełniona jest odwołaniami do “Alicji w Krainie Czarów”, “Małego Księcia”, “Kubusia Puchatka” czy “Czarnoksiężnika” właśnie. Cytaty z tych kultowych książek funkcjonują już jako potoczne zwroty, doczekały się całych pokoleń żartów wyrosłych na bazie pojedynczych określeń i wypowiedzi bohaterów.
Nie inaczej jest z “Tajemniczym ogrodem” – jeśli miałabym stworzyć listę najważniejszych książek dla dzieci w historii współczesnej literatury, ta pozycja na pewno załapałaby się do zestawienia. Co więcej – zachęcam Wam do sięgnięcia po ten własnie tytuł teraz, po latach, najlepiej w oryginalnej wersji językowej. Literatura dla dzieci i młodzieży to świetne ćwiczenie języka na poziomie średniozaawansowanym, kiedy komunikujecie się już dość swobodnie, ale czasami przerasta Was bardzo wyuzdana składnia albo skomplikowane słownictwo i rozumiecie, że Orwell i Burgess to jeszcze nie ten level.
Jeśli – tak jak ja – lubicie Anię z Zielonego Wzgórza ALE, to dajcie szansę Marigold i Janie ze Wzgórza Latarni. Te sympatyczne bohaterki nie przypominają Ani Shirley pod prawie żadnym względem, a jednak łączy je wszystkie wrażliwość autorki i jej oryginalne postrzeganie rzeczywistości. Inne problemy, inne realia, inne dziewczyny, a mimo to coś sprawia, że każdą z nich polubić równie łatwo.
Waszej specjalnej uwadze polecam też dwie powieści Astrid Lindgren – te dwie, które złamały mi serce w dzieciństwie i które do dziś uważam za najbardziej dojrzałe i jednocześnie najsmutniejsze spośród jej propozycji dla młodych czytelników. Samotność, walka z własną słabością i realnym zagrożeniem ze strony świata, brak miłości, choroba i śmierć to tematy nieczęsto poruszane w literaturze dziecięcej, a już na pewno nie w sposób tak przejmujący. Jeśli nie płakaliście, czytając “Braci Lwie Serce”, to mówcie do ręki. Nie gadam z Wami.

