5. Oficyna Wydawnicza RYTM – seria Klasyka
Zaczęło się od Bastablów, czy też Bastable’ów, jeśli chcielibyśmy być poprawni językowo. Przygody niepokornego rodzeństwa pracującego wytrwale nad odzyskaniem rodzinnej fortuny nie zrewolucjonizowały mojego życia, ale wytrwale bawiły i mile zapisały się w pamięci. Podobnie było z większością książek z tej serii – wzruszające “Mój Kary” i “Lassie wraca do domu” o lojalnych, kochających swoich właścicieli zwierzętach i świecie, który dla czworonogów często nie ma litości, doprowadziły mnie jeśli nie do łez, to przynajmniej do wzruszenia, podobnie jak “Mała książniczka” i “Siedmioro Australijczyków”. Śmiałam się sporo, czytając “Patty” i “Tajemniczego opiekuna”, śledząc perypetie uczennic i studentek sprawiających problemy swoim wychowawcom i nauczycielom.
I z całego serca nienawidziłam tej rozlazłej, rzygającej tęczą Pollyanny, która opanowała do perfekcji sztukę wyparcia i nosiła na móżgu różowe okulary filtrujące fakty. Matko. Cud, że ta dziewczyna naprawdę dorosła i że rzeczywistość jej nie zabiła. Myślicie, że z wiekiem stała się mniej irytująca? Otóż wręcz przeciwnie.
