Lo i stało się. Zaduma nad światem w sieci (Lo and Behold, Reveries of the Connected World, reż. Werner Herzog, 2016) – 7/10
Herzog z wiekiem nie traci poczucia humoru, dystansu do samego siebie jako twórcy ani zainteresowania otaczającym go światem. Dość powiedzieć, że chociaż “Lo i stało się…” nie jest najlepszym filmem w dorobku reżysera, to pozostaje jednym z lepszych obrazów o tej tematyce.

Jest tu pod dostatkiem zarówno faktów jak i refleksji: Herzog zaprasza przed kamerę naukowców, badaczy, specjalistów z wielu dziedzin, jak pracującą dla NASA (konkretnie przy misji Keplera) Lucianne Walkowicz, współtwórcę ARPANETu (prekursowa współczesnej sieci) dra Leonarda Kleinrocka, założyciela UDACITY Sebastiana Thruna, twórcę Xanadu Teda Nelsona czy Elona Muska, którego chyba nikomu przedstawiać nie trzeba. Ich spostrzeżenia, wspomnienia i uwagi są czytelne w odbiorze nawet dla humanisty i nie wymagają fachowej wiedzy do zrozumienia istosty prezentowanych zagadnień. Herzog śledzi rozgrywki piłkarskie robotów, by za chwilę podglądać buddyjskich mnichów wpatrzonych w ekrany swoich smartfonów. Te obrazki są punktem wyjścia rozważań o naturze i możliwościach zastosowania sieci, jej wpływu na świat i potencjalnej świadomości. Czy internet może śnić o samym sobie? Czy na Marsie będzie wi-fi? Dlaczego nie możemy traktować misji kosmicznych i eksploracji nowych planet jako planu B na wypadek, gdybyśmy ostatecznie zniszczyli Ziemię?
Reżyser rozmawia nie tylko z naukowcami. O zdanie pyta także tych, którzy znają internet od nieco innej, mroczniejszej strony: Kevin “Condor” Mitnick, dawniej światowej (nie)sławy haker, dziś doradca informatyczny, wyczerpująco opowiada o lukach systemów bezpieczeństwa oraz przechwytywaniu poufnych danych, nie szczędząc detali na temat szczegółów swojego aresztowania przez agentów FBI w 1995 roku. Matka Nikki Catsouras zdaje relację z prześladowania, którego ofiarą padła jej rodzina po samobójstwie córki: okrzyknięta przez media “Porsche Girl”, nastoletnia Nikki celowo zjechała z klifu samochodem ojca. Do sieci trafiły nagrania, na których widać, że wskutek wypadku głowa dziewczyny została niemal całkowicie odcięta od korpusu; niedługo później internauci zaczęli wysyłać rodzinie drastyczne zdjęcia i filmy z miejsca wypadku, pełne nienawiści, osądów i pogróżek – w tym wypadku jedynym powodem tej agresji była… możliwość oraz łatwość dokonania czynu i poczucie bezkarności. Z ust rodziców Nikki pada wiele gorzkich słów nie tylko pod adresem dziennikarzy, ale przede wszystkim samego internetu, który zwłaszcza zdaniem Lesli, matki dziewczyny, jest uosobieniem wszelkiego zła, wcieleniem Szatana.
Interesującym wątkiem jest rozmowa z grupą osób diagnozujących u siebie alergię na fale elektromagnetyczne: chorzy ze łzami w oczach wyznają Herzogowi, że przebywanie w “normalnym” świecie powoduje u nich fizyczny ból całego ciała (jedna z kobiet opowiada, że przez lata żyła z tego powodu w klatce Faradaya). Z tego powodu zdecydowali się na ucieczkę od cywilizacji, osiadając w jednym z nielicznych miejsc pozbawionych całkowicie tego typu promieniowania: w pobliżu ogromnego teleskopu, którego pomiary wymagają całkowitej ciszy elektromagnetycznej w promieniu wielu kilometrów.
“Lo” to treść pierwszej w historii wiadomości wysłanej za pomocą połączenia internetowego. Pełna wiadomość, nadana przez studenta Charley’a Kline’a, miała brzmieć “LOGIN”, jednak łączność została zerwana po przesłaniu dwóch początkowych liter. Nieistotne: eksperyment powiódł się i pracownicy UCLA (University of California, Los Angeles) sprawili, że niemożliwe stało się możliwe. Herzog w lekkiej, przystępnej formie śledzi historię globalnej sieci i analizuje zarówno zyski wynikające z możliwości jej użycia jak i czyhające na użytkowników niebezpieczeństwa. Stawia przy tym szereg celnych pytań, na które próbują odpowiedzieć mu rozmówcy: ich przemyślenia, eksplorujące różne warianty przyszłości, są zarówno obietnicą jak i przestrogą. Nawet jeśli “Lo i stało się…” nie zmieni Waszego stosunku do korzystania z internetu, to na pewno wzbogaci Waszą wiedzę o ciekawostki, o których nie mieliście wcześniej pojęcia. Warto.
Czy wiesz, że…
… “Lo and behold” oznacza po angielsku mniej więcej “patrz i podziwiaj” / “cóż za niespodzianka” / “patrzcie, patrzcie” (kiedy wyrażamy zdziwienie z powodu dokonania się czegoś zaskakującego” / “patrzcie państwo” / “oto stało się”. W języku angielskim wyrażenie to łączy w tym przypadku treści wiadomości, o której mowa powyżej i wspomniany zwrot frazeologiczny. Niestety, tego podwójnego znaczenia nie da się dosłownie oddać w języku polskim.
… założone przez Sebastiana Thruna UDACITY oferuje bezpłatny dostęp do szkoleń i kursów naukowych dla zainteresowanych na całym świecie. Thrun twierdzi, że uświadomił sobie, jak wiele zdolnych osób nie ma dostępu do właściwej edukacji i jego celem jest walka z tym problemem. Jego dawni studenci ze Stanford nie osiągają wyników nawet zbliżonych do tych prezentowanych przez najlepszych użytkowników słuchaczy kursów UDACITY. Serwis oferuje m.in. dostęp do wiedzy z zakresu programowania na różnych poziomach, tworzenia i doskonalenia systemów operacyjnych, inżynierii maszyn, a także… pracy nad sztuczną inteligencją, wirtualną rzeczywistością oraz samojezdnymi pojazdami. ZA DARMO!



