Jamnik (Wiener-Dog, reż. Todd Solondz, 2016) – 6/10
Kolejny z “gorących” tytułów AFF: po bilety na seanse ustawiały się od rana kolejki zainteresowanych. Czy było warto? Cóż, tak i nie: “Jamnik” zdecydowanie ma momenty godne uwagi, ale nierówny poziom sprawia, że zainteresowanie widza skacze to w górę to w dół, pozostawiając z odczuciami raczej mieszanymi.

Na oklaski zasługuje na pewno pierwsza sekwencja, otwierająca przygody krótkonogiego psa: zaadoptowana przez rodzinę jamniczka pada ofiarą zaniedbania i błędu kochającego ją dziecka, zanim jednak zostanie usunięta z domu, widownia wysłucha opowiastek Diny (Julie Delpy) o złym psie Mohammedzie, gwałcącym okoliczne suczki i przyczyniającym się do ich śmierci. Fani Delpy nie będą rozczarowani: Francuzka jest jak zawsze naturalna i chociaż ma niewiele czasu ekranowego, tworzy bohaterkę zapadającą w pamięć, ironicznie przerysowaną i groteskową.
Zaskoczeni mogą być natomiast miłośnicy Grety Gerwig, której postać, Dawn Wiener, jest opiekunką psa (teraz noszącego imię Kupcioszek) w kolejnych scenach. Aktorka po raz pierwszy w karierze gra kogoś innego niż samą siebie i wciela się w niezgrabną, zakompleksioną pracownicę kliniki weterynaryjnej na gigancie. Niestety, to jedna z najsłabszych składowych “Jamnika”: przydługa i bezbarwna historia nuży łzwawymi momentami.
Sytuacja poprawia się, gdy na scenę wkracza Dave Schmerz (Danny DeVito) ze swoim szalonym pomysłem zemsty za doznawane przez lata upokorzenia oraz Nana (Ellen Burstyn), która nadaje jamnikowi wdzięczne imię Rak (Cancer). Brązowy psiak przechodzi z rąk do rąk, towarzysząc coraz to wiekszym oryginałom i jest świadkiem rozczarowań, zawodów, wzruszeń i romansów: wszystko to jednak odbija sie w krzywym zwierciadle, deformującym kształty w karykatury samych siebie.
Niby jest tu gorzko, ale bywa i zabawnie: szkoda tylko, że zbyt zachowawczo, zbyt grzecznie. Solondz prowadzi widza za rączkę, podsuwając mu na tacy klucze interpretacyjne. Wystarczy jeden rzut oka na imiona niektórych bohaterów, aby zgadnąć szybko, z jakimi schematami widz będzie miał do czynienia. Nic tu po myśleniu: reżyser nie zachęca tym razem przesadnie do wychodzenia ze strefy komfortu.
Czy wiesz, że…
… Dawn Wiener to postać, która pojawiła się wcześniej (jako dziecko) w filmie “Witaj w domku dla lalek” Solondza. W jej postać wcieliła się wówczas Heather Matarazzo.



