NADRABIANIE ZALEGŁOŚCI
Arizona Dream (reż. Emir Kusturica, 1992) – 9/10 ♥
Lili Taylor, odgrywająca na akordeonie “Streets of Cairo” z nieodłącznym papierosem w ustach, za każdym razem łamie mi serce. Johnny Depp przypomina, że – zanim zaczął odgrywać notorycznie Jacka Sparrowa i stał się karykaturą samego siebie – był naprawdę intrygujący. Kusturica nie zaskakuje: dokładnie takiego poziomu się po nim spodziewałam.

Mam nieco problem z nadrabianiem filmów Kusturicy, tak samo jak opieram się czytaniu książek mojego ulubionego pisarza: z każdym seansem zostaje mi o jednej film mniej do obejrzenia i wiem, że już nigdy nie doświadczę tego po raz pierwszy. Po “Arizona Dream” obiecywałam sobie wiele i cieszę się, że miałam okazję doświadczyć tego na sali kinowej, w pełnym skupieniu.
Powraca tu przede wszystkim to, za co kocha się Kusturicę: afirmacja, ekspresja, pasja, frenetyczna energia i potężne namiętności. Chociaż rzecz dzieje się w Arizonie, a film otwierają i zamykają Eskimosi i ich psy w śnieżnej zamieci, to rytmicznie bije tu bałkańskie serce.
Kusturica pozostaje królem marzeń sennych, absurdu, przerysowania, groteski. “Naturalne” jest kwestią mocno umowną, w świecie dzieją się rzeczy, które można zrozumieć tylko poprzez logikę snu. Od momentu, kiedy Axel (Johny Depp) wyrusza – wbrew własnej woli – na ślub wuja (Jerry Lewis) – jego życie zaczyna się gwałtownie zmieniać. Przerzucany z miejsca na miejsce sprawia wrażenie człowieka pozbawionego celu i poczucia większego sensu, kiedy więc spotyka ponętną Elaine (Faye Dunaway) i nieco mroczną Grace (Lili Taylor), rzuca się przed siebie na oślep w rozpaczliwej próbie tego sensu nadania. Tak oto ląduje w posiadłości pań Stalker, uwikłany w skomplikowaną sytuację rodzinną między kobietami równie pociągającymi, co szalonymi. Dla jednej budował będzie samolot, druga fascynować go będzie kolejno odsłanianymi warstwami osobowości. W tak zwanym międzyczasie będzie sporo śnił. Przy dźwiękach akordeonu.
Narastające szaleństwo, starannie hodowane w tej małej enklawie obłędu, kontrapunktują humorystyczne wstawki, jak np. aktorskie próby Paula Legera (Vincent Gallo), wannabe aktora, odtwarzającego scenę ze ściganym przez samolot Carym Grantem z filmu Hitchocka “Północ – północy zachód”. Po pościeli drepcą wytrwale żółwie, lśniące Cadillaki pysznią się przed wejściem do salonu samochodowego, piorun uderza w stare drzewo, stojąca w strugach deszczu Grace sięga po ostateczne rozwiązanie.



