NADRABIANIE ZALEGŁOŚCI
Dogville (reż. Lars von Trier, 2003) – 8/10
Z kultowym już filmem von Triera zetknęłam się po raz pierwszy jeszcze jako nastolatka i długo wówczas zmagałam się z emocjami po jego obejrzeniu. Dziś, chociaż nie robi już na mnie tak piorunującego wrażenia, wciąż pozostawia z uczuciem dyskomfortu i brakiem złudzeń na temat ludzkiej natury. Kiedy czuję się zbyt dobrze ze sobą jako człowiekiem, sięgam zawsze po któryś z filmów Larsa: szybko przypominają mi, że ludzie to tak naprawdę dość paskudne robactwo.

Ścigana przez gangsterów Grace (Nicole Kidman) trafia do Dogville, gdzie po początkowej nieufności biorą ją pod swoje skrzydła mieszkańcy miasteczka. Szybko jednak okazuje się, że ich uczynność ma wysoką cenę: wykorzystywana coraz bardziej dziewczyna z gościa staje się więźniem i niewolnikiem. Na nic ostrzeżenia Chucka (Stellan Skarsgård): traktowana jak przedmiot Grace przekonuje się na własnej skórze, że z jednego piekła uciekła w sam środek drugiego. Po kolei zdradzona przez wszystkich, którym zaufała, do samego końca próbuje wierzyć w dobro i ludzką szlachetność. Na próżno.
Von Trier przepracowuje w brawurowy sposób motywy, który miłośnicy Dürrenmata pamiętają z szokującej “Wizyty starszej pani”: władza nad ludzkim życiem upaja i deprawuje, poczucie posiadania i możność decydowania o życiu i śmierci wyzwalają od ograniczeń moralnych, stawiają ponad nimi. Moment, w którym w sposób racjonalny zaczyna się usprawiedliwiać żądanie wynagrodzenia za pomoc lub rozważać materialną wartość egzystencji drugiego człowieka, bezpowrotnie zmienia optykę etyczną. Tym, którzy poszukują odpowiedzi na pytanie, do czego zdolni są ludzie, odpowiedź może się nie spodobać.
“Dogville” pochodzi z czasów, kiedy Kidman posiadała jeszcze kontrolę nad mięśniami swojej twarzy i, wolna od botoksu, prezentowała jakąś mimikę. Inscenizacyjna skromność tego projektu sprawia, że ma to tym większe znaczenie: umowna przestrzeń miasteczka i narrator, opisujący niewidzialne dla widza obiekty i zdarzenia, sprawiają, że to bardziej telewizyjny teatr niż klasycznie rozumiany film. Dzięki tej oszczędności środków na pierwszy plan wysuwają się charaktery i interakcje: psychologiczny szantaż, manipulacja, ludzka przewrotność i czyste, nieskrępowane niczym zło. Pęczniejące od hipokryzji i bigoterii Dogville gnije od środka i koniec końców decyzja, którą podejmuje w finale Grace, wydaje się słuszna: tylko krew i ogień mogą przynieść oczyszczenie. Nie ma miejsca na wybaczenie, kiedy naprawdę chciałoby się uczynić świat lepszym miejscem.
Czy wiesz, że…
… oprócz “Wizyty starszej pani” w “Dogville” można odnaleźć ślady innych utworów literackich, którymi inspirował się reżyser. Należą do nich m.in. sztuka teatralna “Nasze miasto” Thorntona Wildera oraz zbiór opowiadań pt. “Loteria” Shirley Jackson.



